🏖️ Kontrasty Goa: od budżetowych po luksusowe wakacje
Podczas gdy w Portugalii robi się coraz zimniej i pada deszcz, sezon turystyczny rozpoczął się w najsłynniejszym indyjskim kurorcie – swoją drogą, byłej portugalskiej kolonii!
Monsun – pora deszczowa – kończy się w Goa gdzieś w październiku. Od listopada do początków kwietnia jest tu bardzo komfortowo: w dzień nieco powyżej +30°C, w nocy około +20°C. Złote plaże, ciepły ocean, palmy kokosowe, niekończące się imprezy i najświeższe owoce morza przyciągają turystów z całego świata. Niektórzy wyjeżdżają na krótkie wakacje, inni na zimę. Tanie, smaczne i piękne – chciałabym jakoś zamieszkać w Indiach na cały sezon aksamitny.
To miejsce kontrastów: odnajdzie się tu zarówno budżetowy turysta, jak i miłośnik luksusowych wakacji. Ale ważne jest, aby wiedzieć, dokąd i po co jechać. Stan Goa, choć najmniejszy, dzieli się na trzy części: północną, środkową i południową – i są one różne.
Trasę do Indii odkrył portugalski nawigator Vasco da Gama w XV wieku. Na jego cześć nazwano miasto nad brzegiem Morza Arabskiego, w którym obecnie znajduje się lotnisko, skąd turyści rozpoczynają znajomość z Goa. Lotnisko Dabolim położone jest w centralnej części stanu. Jest ważnym węzłem komunikacyjnym i łączy w sobie smaki północy i południa.
Co czeka na Ciebie w Północnym Goa?
Droga z lotniska do hotelu była dla mnie szokiem: wzdłuż drogi był brud, zniszczenie i smród – chciałam zawrócić. Nigdy wcześniej nie byłam w Indiach i pewnie dlatego byłam oszołomiona.
Kiedy zobaczyłem hotel, wszystko stało się łatwiejsze. Na Północnym Goa prawie wszyscy turyści nocują w 2-3 gwiazdkach i jest to uważane za ok – istnieje tu pewnego rodzaju klasyfikacja. Pokój był trochę brudny, musiałem go sam umyć, ale pościel i ręczniki były czyste. Na miejscu był ładny basen. W pobliżu znajduje się wiele restauracji i sklepów.
Mój hotel znajdował się w wiosce Candolim – najbliżej lotniska. Po dotarciu do oceanu zostałem w końcu wypuszczony. Plaża tutaj jest piaszczysta, szeroka, z gajami palmowymi i starożytnym portugalskim fortem.
Fale są mocne, falują – malownicze, trzeba jednak pływać ostrożnie, aby Cię nie zakryły i nie wciągnęły na skutek bezwładności. Wieczorem żywioły oddalają się metr po metrze od brzegu, stając się bardziej aktywne i niebezpieczne. Zakaz kąpieli po zachodzie słońca. Postanowiliśmy to przerwać i wieczorem pójść na nago. Straż przybrzeżna natychmiast wysłała projektor świetlny i zaczęła krzyczeć przez megafon: „Natychmiast wyjdź z wody!” Nie wystawili mandatu, pobiegli szybko, po drodze się ubierając.
Leżaki i parasole na północy są płatne, ale w wielu kawiarniach, jeśli zabierzesz napoje i jedzenie, możesz położyć się za darmo.
Calangute
Sąsiednia plaża, Calangute, uważana jest za najpopularniejszy kurort w północnym Goa. Jej brzegi są usiane turystami. Miejscowi również lubią tu przyjeżdżać, aby odpocząć. Było mi tam ciasno, dobrze, że nie mieszkaliśmy z nim.
Anjuna
Najbardziej aktywne życie nocne jest w Anjunie. Czasami chodziliśmy tam potańczyć. Ale w naszym mieście było też mnóstwo barów z muzyką i karaoke. Life hack: jeśli pójdziesz z żeńską grupą i będziesz tańczyć na parkiecie, nie będziesz musiał płacić za napoje. Moi przyjaciele i ja byliśmy stale częstowani jedzeniem przez właścicieli lub administratorów lokalu. Zaproponowały nawet, że będą dla nich pracować jako dziewczyny go-go.
Arambol
Plaża najdalej oddalona od lotniska to Arambol Beach. Jego atrakcją jest góra, na której pośrodku dżungli rośnie ogromny figowiec, gdzie od lat gromadzą się hipisi. Mówią, że spędzali tu czas nawet legendarni Beatlesi, ale nie ma na to dowodów. Słyszałam, że tego lata drzewo zostało uszkodzone przez burzę z piorunami – jeśli tam jesteś, zajrzyj i napisz. I nie próbuj tego, co oferuje zwykła baba (lokalny guru) pod figowcem – powrót przez dżunglę będzie straszny.
W północnej części Goa zachowała się architektura z czasów kolonizacji, ruiny twierdz i katedr. Nie brakuje też autentycznych indyjskich świątyń i uliczek ze sklepami z przyprawami i kolorowymi tkaninami – będzie co oglądać.
Można się przyzwyczaić do świętych krów w Indiach wędrujących po drogach i plażach, a także zapachu kadzidełek. Najwyraźniej zakrywają mniej przyjemne domowe aromaty.
Co jest w południowym Goa?
Ta część stanu położona jest po drugiej stronie lotniska Dabolim. Różni się znacznie poziomem obsługi i zakresem rozrywki. To szanowany kurort z luksusowymi kompleksami hotelowymi o dużym terytorium. Pokoje są luksusowe, pokoje są rajem.
Wewnątrz znajdują się restauracje, boiska sportowe, uzdrowiska. Poza terytorium nie ma życia. Obszar przybrzeżny jest piękny: palmy, biały, drobny, czysty piasek, płaskie dno, minimalne fale – pływaj dzień i noc.
Dzień w takim kompleksie może kosztować nawet dwa tygodnie w Północnym Goa. Ale bogaci mają swoje dziwactwa: są zbyt leniwi, aby iść na lunch lub na plażę pieszo – można wezwać samochód elektryczny z kierowcą, osobistym kucharzem, łowić ryby z jachtu… Krótko mówiąc, usługa może bądź doskonały, jeśli jesteś skłonny zapłacić.
Aby cieszyć się życiem nocnym Goa, spacerować po oryginalnych targowiskach i poznać lokalny smak, nadal musisz udać się na północ. Hotele mają własne taksówki VIP, a nie brzydkie tuk-tuki, które są tak popularne na północy.
Podobała mi się kuchnia na Goa: niedroga, obfita, smaczna. Najważniejsze jest, aby powiedzieć „bez przypraw”, w przeciwnym razie oczy mogą wyskoczyć od ilości curry. Desery lub koktajle są często podawane w restauracjach jako „komplement”. I chociaż miejscowi zazwyczaj nie jedzą mięsa, dla turystów przygotowują nawet soczyste steki ze świętych krów. Więcej o kuchni dowiesz się z tego artykułu.
Przypominam również, że Indie są kolebką Ajurwedy, co oznacza, że w miejscowościach turystycznych znajduje się wiele uzdrowisk. U nas znajdziesz masaże olejkami, aromaterapię , herbatki z ziół leczniczych, mikstury na bazie naturalnych składników – a to wszystko w rozsądnych cenach.
Co zabrać z podróży?
Biżuteria z kamieniami naturalnymi, kadzidełkami, henną, przyprawami, kosmetykami Hymalaya i rumem Old Monk. Turyści często kupują sari, które potem gromadzą kurz w szafie – ja ich nie wzięłam, ale przywiozłam jasne indyjskie szaliki.
Swoją drogą, wcześniej autorka Piligrimos również podzieliła się swoimi doświadczeniami i przygotowała swój ranking miejsc obowiązkowych na Goa. Znajdź to tutaj.










