🚗 Przewodnik po zachodnim wybrzeżu USA: plan podróży na 2 tygodnie
Dla większości wizytówką Stanów Zjednoczonych są drapacze chmur Manhattanu i Statua Wolności. Dla niektórych – Kapitol, Biały Dom i granitowy obelisk w Waszyngtonie. Ale tylko nieliczni wiedzą, że prawdziwe perły Stanów Zjednoczonych znajdują się na zachodnim wybrzeżu, w Kalifornii. Zapraszamy Cię do dołączenia do klubu wybrańców i opracowania własnego planu podboju Złotego Zachodu, bazującego na doświadczeniach autora.
Dlaczego Kalifornia?
Wśród pseudonimów tej najbogatszej części USA znajdują się: stan Eldorado, złoty stan, kraina mlekiem i miodem płynąca, stan winogronowy i stan plażowy. Generalnie na tym możemy poprzestać na uzasadnieniu wyboru Kalifornii. Jej pseudonimy mówią same za siebie. Żaden turysta nie będzie się tam nudził. Jest tu propozycja dla każdego: zarówno dla tych, którzy mają ochotę leniwie wylegiwać się na leżaku nad oceanem (swoją drogą polecamy zwrócić uwagę na wschodnie wybrzeże i kurorty w Charleston), jak i dla niezmordowanych wędrowców po dzikich szlakach.
Dla tych, którzy tylko powierzchownie znają Stany Zjednoczone, Kalifornia to Los Angeles. Z mojego doświadczenia wynika, że najmniej atrakcyjną częścią trasy jest Los Angeles, a nawet artystyczne Hollywood i Beverly Hills. Jak wszystkie najcenniejsze rzeczy w życiu, to, co najlepsze w Kalifornii, kryje się w środku.
W stanie znajduje się osiem parków narodowych, w tym legendarny Yosemite, Sequoia, Redwood, Kings Canyon i Death Valley. Prowadzi do nich najpiękniejsza (nie, nie piękna, niesamowita!) droga, jaką w życiu widziałem, Pacific Highway. Uświetnią go plantacje winogron z degustacją kalifornijskiego wina i kuchni z owocami morza w Monterey, które udowodnią, że Amerykanie wciąż potrafią gotować. Dodaj do tego wzgórza San Francisco, Dolinę Krzemową, zakupy na Rodeo Drive i… zrozumiesz, że na wyjazd trzeba przeznaczyć kilkumiesięczny budżet. Zgadza się, ale musimy ograniczyć się do ośmiu dni.
Co musisz wiedzieć, aby zorganizować samodzielny wyjazd do Kalifornii?
W XIX wieku podróżnicy udali się do Kalifornii w poszukiwaniu szczęścia. Ale szczęście dzisiaj sprzyja przygotowanym. Przygotowania należy rozpocząć od uzyskania wizy amerykańskiej,
Wybór dogodnego portu lotniczego
Bez względu na to, jak bardzo karcę najsłynniejsze miasto Kalifornii, Los Angeles, Twoja podróż prawdopodobnie zacznie się właśnie stąd. Ponieważ jest to główny węzeł lotniczy dla lotów przylatujących z Europy. Jeśli szukasz sposobów na zaoszczędzenie na zakupie biletów lotniczych, przeczytaj nasz artykuł, jak to zrobić. Lub kup bilety w Travel Hub.
Drugą opcją przylotu, która zazwyczaj jest droższa i wybór lotów jest uboższy, jest San Francisco. Nieważne, czy zaczniemy podbój Kalifornii od wzgórz Hollywood, czy od Złotej Bramy w San Francisco, nasza trasa będzie okrężna.
Drogie – kropka!
Przede wszystkim bądź przygotowany na to, że Kalifornia jest bardzo drogim stanem. Chyba nawet najdroższy. Możesz oszczędzać, ale próby będą bezowocne. Jeśli galon (około czterech litrów) benzyny w Karolinie Południowej kosztuje 1,7 dolara, to w Kalifornii kosztuje 4,5 dolara.
Najwierniejszym przyjacielem w podróży jest samochód
Rozmowa o benzynie pojawiła się nie bez powodu. Drugą ważną kwestią przy planowaniu podróży jest to, że w trzecim co do wielkości stanie USA nie da się żyć bez samochodu. Możesz polegać na zorganizowanych wycieczkach, ale wtedy przygotuj się na kilkukrotny wzrost kosztów.
Wynajęcie samochodu nie będzie trudne, gdyż Stany są swego rodzaju Mekką dla branży wynajmu. Najważniejsze, że masz w rękach międzynarodowe prawo jazdy. Do wyszukiwania samochodu polecam skorzystać z agregatora Rentalcars, który zbierze najlepsze oferty firm. Całkiem możliwe jest znalezienie ofert za 30-35 dolarów, czyli mniej niż ceny europejskie.
Idealny portret wynajmującego samochód w USA: wiek od 30 do 65 lat, minimum trzyletnie doświadczenie za kierownicą, posiadanie karty kredytowej. Jeśli nie pasujesz do tych parametrów, najprawdopodobniej będziesz musiał zapłacić dodatkowo. Firmy ważą wszystkie ryzyka i obciążają je ostateczną kwotą w umowie.
Nie zapomnij przeczytać naszych trików dotyczących podróży samochodem przed podróżą.
O niuansach ruchu
Dla Europejczyka samochód w USA jest jak dziki mustang. Nie wystarczy to zdobyć, trzeba to zachować. Dlatego poniżej kilka wskazówek, jak ułatwić życie kierowcy na amerykańskich drogach.
Pierwsza dotyczy liczby kierowców. Jeśli tak jak ja masz ograniczony czas, będziesz musiał dużo się przemieszczać. Ja i moi przyjaciele pokonywaliśmy średnio 450-500 kilometrów dziennie. To trudne dla jednego kierowcy. Dlatego idealnie jest mieć ich kilka na pokładzie.
Przyjrzyj się uważnie wzorcom ruchu w Kalifornii. Ograniczenia prędkości, drogi płatne i różnice w zasadach ruchu drogowego. Kary są duże, nie ma co obciążać nimi i tak już sporego budżetu na podróże. Z tego, co z pewnością będzie dla Ciebie odkryciem: w Kalifornii znajduje się „diamentowy pasek”, droga z obrazem rombu (zwykle po lewej stronie). Mogą po nim poruszać się wyłącznie samochody z co najmniej trzema pasażerami na pokładzie. Zrobiono to w trosce o środowisko i odciążeniu autostrad.
Wreszcie, nie oszczędzaj na parkowaniu. Wszędzie są płatne. A jeśli pomyślałeś: „Wyskoczę na pięć minut, nikt nie zauważy”, to po pięciu minutach możesz nie zauważyć swojego samochodu. I zamiast zobaczyć Beverly Hills, dzień będzie polegał na szukaniu biletu parkingowego.
Leżałam miękko, ale ciężko było spać
Co może brzmieć bardziej żałośnie, ale i bogato, niż „noc w hotelu Hilton”? Mamy dla Ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobrą rzeczą jest to, że hotele sieciowe w USA takie jak Hilton, Marriott, Accor nie są aż tak drogie. Prezentowane są bardzo szeroko, dla różnych segmentów podróżnych i odpowiednio w różnych cenach. Dlatego całkiem możliwe jest wyciśnięcie westchnień znajomych i rodziny opowieścią o nocy w hotelu Hilton w Los Angeles.
Teraz o tym złym. Hilton w Europie i Hilton w USA to dwa różne hotele. Dla nas jest to luksusowy hotel, ale jest tam zupełnie zwyczajny obiekt noclegowy. Pokoje potrafią być obskurne, a bufet to przepis na zapalenie błony śluzowej żołądka. Nic naturalnego: gumowe kotlety, niebieskie ziemniaki i plastikowe warzywa. Ogólnie jakość żywności w Stanach jest mierna. Miejsce też nie sprawi zachwytu, ale nie spadnie poniżej poziomu średniego. Najważniejsze, żeby nie wybierać tanich moteli, które zepsują wrażenia z wyjazdu.
Nie idź tam – chodź tutaj
Ta rada dotyczy przede wszystkim dużych amerykańskich miast. Dosłownie każde z nich ma swoje własne „getta”, czyli rzymskie obszary, na których żyje biedna ludność. Absolutnie nie ma potrzeby tam chodzić.
Dawno minęły czasy, gdy dostanie się do niektórych rejonów Los Angeles, takich jak osławiona dzielnica South Central, było śmiertelne. Ale według opinii zwykłych ludzi, w stolicy branży filmowej lepiej unikać rejonów West Adams, południowego Los Angeles, największego schroniska dla bezdomnych Skid Row i, co dziwne, Śródmieścia (w centrum). A w Hollywood, czego raczej nie da się uniknąć, trzymaj swoje kosztowności blisko siebie – jest tu duży odsetek kieszonkowców. W ogóle nie zaleca się chodzenia tutaj nocą.
Nie każde amerykańskie miasto jest rzymską przystanią. Megamiasta wymagają czujności. Na odludziu panuje przeważnie spokój i można się tam zrelaksować.
Programy lojalnościowe pomagają oszczędzać pieniądze
Wierzę, że nie odmówisz możliwości zaoszczędzenia pieniędzy na swojej podróży. Polecam zwrócić szczególną uwagę na Hilton Honors, program lojalnościowy sieci hoteli Hilton. Rejestracja w nim ułatwi Ci wyszukiwanie promocyjnych ofert noclegów i zbieranie punktów. Zachęcamy także do zapoznania się ze wszystkimi zniżkami dostępnymi podczas odwiedzania parków narodowych i atrakcji.
Miłym dodatkiem w wielu amerykańskich hotelach są Happy Hours. Zwykle wczesnym wieczorem goście mogą otrzymać lekką przekąskę i alkohol bezpłatnie lub za niewielką opłatą. Takie komplementy są powszechne w amerykańskiej obsłudze klienta.
Trasa
Posiadanie żelaznego mustanga daje dużą swobodę w organizacji trasy. Ale nadal musisz o tym pomyśleć z wyprzedzeniem. Czeka na Ciebie przygoda licząca kilka tysięcy kilometrów. Dlatego jasno określ swoje priorytety: czy chcesz poświęcić więcej czasu megamiastom Kalifornii? Leżeć na plażach Pacyfiku, opanowywać sztukę surfingu, a potem zostać sommelierem w pobliskiej winnicy? A może poświęcisz się całkowicie odkrywaniu dziewiczej przyrody?
Takie wyjazdy zdarzają się dosłownie raz w życiu, dlatego postaramy się połączyć to wszystko. Zdecydowanie radzę skupić się na punkcie trzecim: megamiasta są dobre, plaże uwodzicielskie, ale jedno i drugie można znaleźć w Europie. Ale nie znajdziesz podobnej kalifornijskiej natury. Parki narodowe tutaj są po prostu przepiękne.
Moja polecana trasa wygląda następująco:
- Jeden lub dwa dni – Los Angeles.
- Dwa dni – Pacific Coast Highway, trasa nr 1. Obowiązkowy punkt w drodze do Santa Barbara, San Luis Obispo, Solvang, mostu Bixby, wąskiego wybrzeża Big Sur i Monterey.
- Jeden lub dwa dni – San Francisco.
- Przynajmniej jeden pełny dzień (lepiej oczywiście tydzień) – Park Narodowy Yosemite.
- Jeden lub dwa dni – pobliskie parki Sequoia i Kings Canyon.
- Pewnego dnia – Dolina Śmierci.
- Pewnego dnia – powrót do Los Angeles autostradą 101.
Możesz bezpiecznie pomnożyć czas przez dwa lub przez 10. Kalifornia to naprawdę bezgraniczna kraina niespodzianek, tajemnic i marzeń.






