Wioska Hobbiton (Matamata, Nowa Zelandia) – zdjęcie, opis, mapa, jak się tam dostać, godziny pracy
Niedaleko miasta Matamata znajduje się jedna z najsłynniejszych wiosek na świecie – Hobbiton. To miejsce jest święte dla fanów Johna Tolkiena i jego trylogii Władca Pierścieni – przyjeżdżają tu z całego świata. Ale nawet ci, którzy nigdy tych książek nie czytali, z reguły nie odmawiają sobie przyjemności zwiedzania bajkowego świata hobbitów. W końcu bez względu na to, jak próbują sklonować go w innych krajach, oryginał, w którym kręcono filmy, jest nadal taki sam.
Jak to się wszystko zaczeło
Nowa Zelandia to kraj pięknych krajobrazów, do których cywilizacja nie dotarła. Tutaj owce pasą się okazale na bezkresnych polach, a prywatne gospodarstwa znajdują się w odległości kilkudziesięciu kilometrów od siebie. Jeden z nich w zasadzie nijaki, został zauważony przez słynnego reżysera Petera Jacksona, który postanowił nakręcić film oparty na trylogii Johna Tolkiena w tych częściach, z dala od miejskiego zamieszania.
Bardzo dokładnie szukał miejsca, oglądając otoczenie z helikoptera. Jego uwagę przyciągnęły ziemie rodziny Aleksandrów, rozsiane po malowniczych zielonych wzgórzach. Taki pejzaż, zdaniem reżysera, idealnie pasował do tego, co zostało opisane w książkach. Nie wcześniej powiedziane, niż zrobione. Wkrótce duża część własności prywatnej została sprzedana Hollywood i rozpoczęła się długa żmudna praca…
Budowa Hobbitonu
Najważniejsze, od czego Peter Jackson nie chciał odejść i nie cofnął się o krok – cała sceneria do filmu musiała być naturalna, a nie wykonana z kartonu czy sklejki. Dlatego bajeczna wioska Hobbiton została dosłownie odbudowana od podstaw, od podstaw.
Rząd kraju natychmiast zdał sobie sprawę, że taki projekt może przynieść Nowej Zelandii nie tylko popularność, ale także korzyści ekonomiczne – w końcu strzelanina się skończy, ale wioska pozostanie. Dlatego bez żadnych pytań i skarg przyłączono do pracy rezerwę wojskową: ludzi i sprzęt. 1,5 kilometra drogi, przygotowania do okrągłych dołków, z których niektóre mają sześć metrów głębokości, most i pagórkowaty teren – stworzenie tego wszystkiego zajęło prawie rok. Po ciężkiej pracy projektanci zabrali się do pracy.
Szczególną uwagę zwrócono na rysunek detali. Każdy najmniejszy szczegół scenerii musiał wyglądać naturalnie. A jeśli doniczki lub stare beczki nie są tak trudne do znalezienia, to z niektórymi punktami było wiele problemów. Jednym z głównych jest to, jak zestarzeć się w domu. W tym celu porost, który bardzo długo rośnie w naturze, został nasączony specjalnym roztworem. Pobudzony przez niego doskonale zakorzenił się i rozprzestrzenił.
Jednak w wiosce Hobbiton zdarzają się też „fikcje”. Przede wszystkim jest to dąb, pod którym znajdowała się dziura Bilbo Bagginsa. W Nowej Zelandii praktycznie nie ma dużych drzew, więc został „zebrany” kawałek przez element: pień wykonany z naturalnego drewna, a liście wykonane z włókna światłowodowego.
Kolejną podróbką w wiosce Hobbiton jest ogród ich karłowatych jabłoni. Nie mogli ich znaleźć przed filmowaniem i zastąpili je śliwkami, a do dekoracji trzeba było użyć sztucznych owoców.
Polecamy jeszcze kilka ciekawych miejsc w Nowej Zelandii:
Czym jest dzisiaj Hobbiton
Od czasu kręcenia filmu we wsi Hobbiton nic się nie zmieniło. Domy baśniowych bohaterów wciąż wyglądają bardzo realistycznie, na sznurach wisi płótno, a na podwórkach zakłada się ogródki warzywne. Czasami wydaje się, że siwiejący mieszkańcy nie odeszli – po prostu teraz jest dla nich pora na spokojną godzinę.
Turyści mogą zwiedzać podwórka każdego z domów, ale nie mogą wejść do środka. Pomimo tego, że w niektórych „dziurach” zachowała się hollywoodzka sceneria, a nawet drzwi są uchylone (swoją drogą, wszystkie „wewnętrzne” zdjęcia były realizowane w studiu, a nie w Hobbitonie). To fanaberia twórców wsi muzealnej. Być może w ten sposób chcieli zachować iluzję tajemnicy świata hobbitów, nie ujawniając do końca wszystkich jego tajemnic. To prawda, że niektóre bramy prowadzą donikąd – w końcu większość otworów wykopanych jest niecały metr i nigdy nie była wykorzystywana do filmowania w środku.
Ale zajrzenie do tawerny Zielonego Smoka i wypicie kieliszka cydru jest całkiem realne. Część dań oferowanych w menu przygotowywana jest z produktów uprawianych w hobbickich ogrodach. Przechadzając się uliczkami wsi często można zaobserwować taki obraz: pracownik restauracji wychodzi, zrywa świeżą sałatkę, cukinię lub coś innego i znów chowa się za drzwiami kuchni.
I oczywiście spacerując po wiosce Hobbiton nie można przejść obok legendarnego dębu, którego stworzenie pochłonęło ponad milion dolarów. Wygląda naprawdę bardzo realistycznie i prawie niemożliwe jest zrozumienie z daleka, że drzewo to tylko fikcja.
Jak dostać się do wioski Hobbiton?
Miłośnicy samodzielnych wycieczek będą zawiedzeni – do Hobbitonu można dostać się tylko w ramach grupy lub wykupując indywidualną wycieczkę. Podróż do magicznej wioski zaczyna się od centrum informacyjnego znajdującego się w centrum miasta Matamata. Nie ma dokładnego adresu, ale nie można się zgubić ani przejść obok. Prowadzą tu nie tylko wszystkie drogi, ale także liczne znaki. Po zakupie biletu turyści są wsadzani do „markowego” transportu i zabierani bezpośrednio do wsi.
Jeśli planujesz podróż z Auckland, możesz od razu wykupić wycieczkę (oferują ją prawie wszystkie lokalne biura podróży) lub pojechać do Matamata na własną rękę. To prawda, że do tego będziesz musiał wynająć samochód lub skorzystać z taksówki – sytuacja z transportem publicznym w Nowej Zelandii jest zła.
Koszt wizyty
Bilet do magicznego świata hobbitów nie jest tani, będzie kosztował 75 nowozelandzkich dolarów. Dla dzieci obowiązuje zniżka – mali goście w wieku od 11 do 14 lat mogą wejść do wioski za 37,5 dolara nowozelandzkiego, od 5 do 10 lat – za 10 USD, do 5 lat i zupełnie za darmo.
Tryb pracy
Centrum turystyczne w Matamata jest otwarte od 9-00 do 16-30. W szczycie sezonu grafik może ulec zmianie, dzień pracy wydłuża się o kilka godzin (lepiej wcześniej sprawdzić ten punkt. Zwiedzanie wioski Hobbiton trwa około 3 godzin, ostatni goście opuszczają teren po 19-00.


