🥲 Wszystko o turystyce i ciekawych miejscach do wypoczynku. Recenzje miejsc wakacyjnych. Mapy, miasta i wiele więcej dla turystów.

🏰 Sinaia i Rasnov: ukryte perełki Rumunii

17

Zdecydowana większość podróżnych udających się do Rumunii ma na swojej trasie dwie główne „turystyczne mekki” – stolicę Transylwanii – Braszów i ponury zamek Drakuli – Bran. Znajdują się one w odległości godziny od siebie. A co zrobić, gdy obie lokalizacje zostały sprawdzone, przestudiowane i są już dość nudne, a zostało jeszcze trochę czasu? Nie spiesz się, aby wstać i udać się daleko w poszukiwaniu nowych doświadczeń. Przecież w pobliżu Braszowa są dwa wspaniałe miasta. Jeden z nich regularnie pojawia się w przewodnikach turystycznych, Sinaia z zamkiem Peles. Drugi to niezasłużenie ignorowany Rysznow. Dlaczego są tak wyjątkowi? Przeczytaj nasz miniporadnik.

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

Rasnow

To miasteczko położone jest dokładnie w połowie drogi pomiędzy Braszowem a Branem. Możesz więc uwzględnić go w swojej wycieczce do zamku Drakuli. Autobusy do Bran odjeżdżające z Autogara 2 (dworzec autobusowy 2) w Braszowie zatrzymują się na żądanie w Rasnov. Z biletem powrotnym będzie nieco trudniej: komunikacja miejska wraca z Branu obładowana zadowolonymi turystami. I nie zawsze zatrzymuje się w Rasnovie. Nie z powodu złości kierowców, ale z powodu banalnego braku miejsca. Ale nie martw się. Rasnov i Braszów łączą nie tylko miasta podmiejskie, ale także miejskie, z których korzystają miejscowi. Kursują mniej więcej raz na godzinę i kosztują kilka euro za bilet.

Twierdza Rasnov

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

Oczywiście główną atrakcją miasta jest Twierdza Rasnov, która jest w trakcie odbudowy. Zwiedzanie go jest jednak otwarte i bezpłatne dla turystów. Twierdza wznosi się nad miastem na wysokości 200 metrów. Na górę można wjechać kolejką linową, ale ja polecam przejść się tą trasą. 800 kroków nie jest aż tak dużym wyzwaniem dla aktywnego podróżnika. Po drodze można podziwiać widoki na miasto z różnych perspektyw i poczuć, co musieli znosić żołnierze oblegający twierdzę.

Twierdza Rasnov, podobnie jak Braszów, ma ledwo zauważalny, ale wciąż niezaprzeczalny związek z naszą historią. Twierdzę budowali rycerze zakonu krzyżackiego od 1215 roku. Po kłótni z sąsiednimi Węgrami Krzyżacy zaczęli przenosić się do plemion bałtyckich i Wielkiego Księstwa Litewskiego na wybrzeże Morza Bałtyckiego i niepokoić naszych przodków. Zbudowana przez nich twierdza Rysznow niepokoiła także sąsiednie państwa, które kilkakrotnie próbowały ją zdobyć. Co jednak było możliwe tylko raz w swojej 800-letniej historii – w 1612 roku. 

Z Twierdzą Rasnov związana jest jedna lokalna legenda. Kapitulacja twierdzy w 1612 roku pokazała potrzebę posiadania przez nią własnej studni, która zapewniałaby garnizonowi czystą wodę. Według legendy misję tę powierzono dwóm schwytanym Turkom, obiecując uwolnienie. Więźniowie spędzili 17 lat przebijając się przez skały, aby dostać się do źródła. Ale i tak zginęli z rąk mieszczan, którzy nie dotrzymali słowa. Rumuńscy historycy nie wierzą w legendę. Budowa studni trwała 17 lat, od 1623 do 1640 roku. Dokonali tego jednak saksońscy rzemieślnicy, którzy wkopali się w kamień aż na 98 metrów. 

Turyści, którzy wejdą na sam szczyt wzgórza, zostaną nagrodzeni. Po pierwsze, piękne widoki na dolinę Rasnov otoczoną wysokimi górami. Po drugie, podróżni mogą odwiedzić muzeum sztuki feudalnej znajdujące się w twierdzy, gdzie eksponowana jest broń, narzędzia, zabytkowe meble, zbroje, a nawet maska ​​tortur i jarzmo używane do transportu więźniów.

Kościół ewangelicki Rasnov

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

U podnóża wzgórza twierdzy odśwież się w jednej z kawiarni na cichym placu. Tam szukajcie najwyższego budynku w mieście – kościoła ewangelickiego w Rasnovie. Został zbudowany na początku XIV wieku. Dla miłośników architektury kościół jest szczególnie interesujący ze względu na symbiozę dwóch stylów: przysadzistego romańskiego i wysublimowanego gotyku. Budynek dosłownie utknął pomiędzy dwiema epokami kulturowymi, co wyraźnie widać po jego wyglądzie. Kolejną symbiozą charakterystyczną dla tego regionu jest przynależność religijna świątyni. Utworzony przez katolików, w XVI wieku przeszedł w ręce gminy luterańskiej. Nowi właściciele pośpieszyli z przekształceniem Domu Bożego zgodnie ze swoim zrozumieniem: usunęli z wnętrza wiele posągów świętych i zakryli freski.



Sinaia i Peles

Pomiędzy Braszowem a Bukaresztem leży kolejny ważny punkt orientacyjny Rumunii, Sinaia. Słynie z klasztoru i zamku. Dojazd jest bardzo wygodny dzięki pociągom, kursującym co godzinę ze stolicy Transylwanii do stolicy Wołoszczyzny. Półtorej godziny podróży do Sinaia to za mało, aby cieszyć się wspaniałymi widokami na rumuńskie Karpaty. Ale po wysiadaniu na stacji Sinaia możesz do woli wpatrywać się w milczących kamiennych strażników spokoju tego zakątka.

Klasztor Synaj

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

Aż do XIX wieku Sinaia była znana przede wszystkim z prawosławnego klasztoru. Miasto zawdzięcza mu swoje istnienie. W końcu dorastał wokół niego. Jeśli myśleliście, że nazwa „Synaj” ma jakiś związek z Półwyspem Synaj w Egipcie, to tak nie myśleliście. Obecna rumuńska świątynia została utworzona pod koniec XVII wieku przez szlachcica Mihai Cantacuzino. Zdecydował się na to po pielgrzymce do klasztoru św. Katarzyny na górze Synaj w Egipcie.

Klasztor Synaj to cały kompleks budynków: cele, kościoły, grobowce i dzwonnica. Klasztor został zbudowany, aby pomieścić dwunastu mnichów, na wzór Jezusa Chrystusa, który wybrał dwunastu apostołów. Jednak z biegiem czasu liczba mnichów wzrosła, co wymagało dodatkowych budynków. Dzięki temu kompleks nabrał nowoczesnego wyglądu. 

Zamek Pelesa

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

Po zainspirowaniu się kompleksem kościelnym przejdź do kolejnego zabytku, słynnego w całej Rumunii zamku Peles. Peles zostało założone przez pierwszego króla niepodległej Rumunii, Karola I, jako letnia rezydencja. Zamek często służył jako przystań dla członków rodziny królewskiej. Architekt Johann Schulz podczas budowy zastosował mieszankę stylów. I trzeba przyznać, że udało mu się to bardzo skutecznie. W przeplataniu się neorenesansu, baroku, rokoka i mauretańskiego nie ma sztuczności, wszystko wygląda bardzo organicznie.

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

Każdy metr tego zamku jest przesiąknięty królewskim duchem. Wykwintną kolekcję porcelany miśnieńskiej, ręcznie malowane witraże ze Szwajcarii, bogate orientalne dywany, kość słoniową, złoto i srebro stanowią ozdobę zamku. Salę florencką zdobi drewno hebanowe, salę turecką pokryto jedwabiem. Sala teatralna urządzona jest w duchu Króla Słońce. Tam na początku ubiegłego wieku mieszkańcy zamku oglądali film. Co ciekawe: przy budowie zamku wykorzystano najnowocześniejsze technologie tamtych czasów. Wybudowany w 1883 roku zamek posiadał instalację centralnego ogrzewania oraz był w pełni zelektryfikowany.

35 ze 168 udostępnionych turystom pomieszczeń Zamku Peles dostępnych jest w ramach zorganizowanej wycieczki w cenie 10 euro. Ze stacji kolejowej Sinaia do Peles można dojść pieszo w 30 minut. Należy jednak pamiętać, że droga będzie pod górę. Nie zapomnij sprawdzić godzin otwarcia zamku na stronie internetowej, aby nie spędzić dnia wolnego.

Zamek Pelisor

Nawiasem mówiąc, odwiedzając zamek, otrzymasz dwa bonusy – zamek Pelisor i dom myśliwski-willę Foysor. Znajdują się w niewielkiej odległości od swojego większego brata. Pelisor, czyli „mały Peles” został zbudowany na polecenie Karola I dla rodziny następcy tronu, przyszłego króla Ferdynanda I. Przyszłego króla Rumunii Karola II, przyszłej królowej Jugosławii Marii i przyszłej królowej Grecji Elżbiety spędził w tym zamku swoje dzieciństwo. A w Foixor, niestety zamkniętym dla zwiedzających, urodził się ostatni rumuński król Mihai I, syn Karola II.

Okolice Braszowa: co zobaczyć, gdy lista „must see

Rząd rumuński pokazał, co ma najlepszego. W 2006 roku próbowała zwrócić znacjonalizowany przez komunistów zespół zamkowy dawnym właścicielom. Będąc wówczas żywym, Mihai I łaskawie przyjął ten dar. Ale potem zdecydowałem, że takie nieruchomości w bilansie nie będą odpowiednie. I oddał nowo nabytą nieruchomość, otrzymując w zamian 30 milionów euro. Dzięki tej wymianie dziś możemy odwiedzić Pelis i Pelisor, czując nasze zaangażowanie w rodzinę królewską i jej złożoną i niesamowitą historię.

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Więcej szczegółów