Transylwania od dawna jest jednym z najatrakcyjniejszych i, co ważne, dostępnych dla turystów szlaków turystycznych. Wampirzy mistycyzm, architektura gotycka, ponure góry strzegące przed światem zewnętrznym – cudowna zapowiedź, która zdobiła książeczki dla podróżników. Dostępność zniknęła w ostatnich latach. Ale pociągający urok nie zniknął. Co to tworzy w przypadku Braszowa? Rozwiążmy to.
Jak się tam dostać?
Na początek o tym, co ziemskie: jak dostać się do tego wampirzego zakątka Europy? Przed wiekami była to trudna zagadka dla podróżników ze względu na górzysty charakter regionu. Dziś problem został rozwiązany w prosty sposób. Jest wysoce prawdopodobne, że do Braszowa udasz się albo z Bukaresztu, stolicy Rumunii, albo z sąsiednich Węgier.
Pociąg
Jeżeli istotna jest dla Państwa pierwsza opcja, radzę skorzystać z pociągów kolei rumuńskiej – CFR Calatori. Bilety można kupić on-line na stronie internetowej. W przypadku użytkowników w niektórych regionach dostęp do witryny może być ograniczony, dlatego zaleca się korzystanie z VPN. Pociągi odjeżdżają często, prawie co godzinę. Podróż ze stolicy Rumunii do Braszowa zajmie około 2 godzin i tym razem minie dzięki pięknym widokom z okna. Cena biletu to około 10-11 euro za bilet drugiej klasy.
Całkiem możliwe, że Wasza podróż do stolicy Transylwanii odbędzie się z sąsiednich Węgier, tak jak to było w moim przypadku. Między Budapesztem a Bukaresztem kursuje także kilka pociągów obsługiwanych przez stronę węgierską. Łącznie z nocnym pociągiem. Jeśli zdecydujesz się skorzystać z tej opcji, powinieneś pomyśleć o zakupie biletów z wyprzedzeniem, ponieważ na pociągi między obydwoma krajami jest popyt. Bilet można kupić na stronie węgierskiego przewoźnika MAV (uzbrój się w cierpliwość ze względu na niewygodny interfejs). Koszt: 50-55 euro (stan na 2022 r.).
Spieszę jednak rozwiać wyimaginowaną wygodę nocnego pociągu. „Połóż się i śpij” nie zadziała. Nie ma tu zarezerwowanych miejsc, siedzenia są zajęte, choć wygodne. Przez całą noc w wagonie pali się jasne światło. Po przekroczeniu granicy hałaśliwi Rumuni nieustannie ładują się na stacjach. Dodatkowo z wciąż dla mnie niezrozumiałego powodu w pociągu zmieniają się co dwie godziny konduktorzy, którzy chodzą i raz po raz sprawdzają bilet. Jedynym bonusem takiej wycieczki będą niezrównane widoki na Karpaty.
Autobus
Dlatego jadąc z Węgier, mimo całej mojej niechęci do tego przewoźnika, nadal radzę skorzystać z autobusu Flixbus. Są loty nocne i dzienne; jeśli masz szczęście, kup bilet za 30 euro.
Lotnisko
Od 2016 roku Braszów ma własne lotnisko, ale można tam polecieć z bardzo ograniczonej liczby miast. Wizzair będzie latał tylko z Dortmundu i Londynu, a inne linie lotnicze będą zaporowo drogie.
Braszów – informacje ogólne
Braszów to miasto, w którym według popularnej rumuńskiej opinii „zaczyna się Transylwania”. Transylwania to jeden z trzech historycznych regionów Rumunii, obok Wołoszczyzny i Mołdawii (nie mylić z Mołdawią). Jednak Węgrzy będą na mnie obrażeni. Przecież wielu z nich jest przekonanych, że Transylwania to pierwotna kraina węgierska. Ach, ta „oryginalność”. Podział Siedmiogrodu wywołał wiele konfliktów między obydwoma krajami. I przelał dużo krwi, nie przez wampiry, ale przez ludzi.
Oczywiście, że jest czym się podzielić. Transylwania jest ogromna. Rozciąga się od Alba Iulia na zachodzie Rumunii po Braszów na wschodzie. Kto odmówi tak smacznego kąska, uwielbianego przez turystów? Historycznie rzecz biorąc, Księstwem Siedmiogrodu rządziło Alba Iulia, czasem Sybin. Ale dziś stolicą regionu jest Braszów.
Za datę założenia przyjmuje się rok 1211. Następnie powstała Twierdza Kronsztad. Tylko nie ten, który strzeże podejść do Petersburga od strony Bałtyku, ale własny, rumuński. Wspomnienia z Europy Wschodniej będą kontynuowane, gdy dowiemy się, że twierdzę założyli… rycerze Zakonu Krzyżackiego, dobrze znani także turystom.
Co zobaczyć w Braszowie
Braszów jest jednym z rumuńskiej Wielkiej Dziesiątki. Zarówno pod względem liczby ludności (ok. 280 tys. osób), jak i znaczenia Rumunii w przeszłości i teraźniejszości. Niektórzy nazywają to miasto „rumuńskim Salzburgiem”. Nadal wolę nie porównywać dwóch zupełnie wyjątkowych miast, ale dostrzec w każdym z nich własną autentyczność.
W Braszowie tej autentyczności jest mnóstwo. Niektórzy odnajdą w jego poglądach nawiązanie do Candy Navia, niektórzy naprawdę uchwycą cechy alpejskie, niektórzy dostrzegą w powściągliwym patosie historycznych dzielnic podobieństwo do przedrewolucyjnej architektury imperialnej Rosji. I oczywiście strupy komunistycznej architektury nie pozwolą nam zapomnieć, przez jaki okres Rumunia przeszła ostatnio.
Ten eklektyzm i różnorodność Braszowa to jego własny styl. W przeciwieństwie do Bukaresztu, Braszów nie wygląda jak Frankenstein, niezgrabnie poskładany z różnych części. Te połączenia wyglądają organicznie i naturalnie. Ale z całości wyróżnimy perły.
Rynek i Ratusz
Główną atrakcją turystyczną Braszowa jest rynek i ratusz. Ten przykład architektury barokowej wzniesiono w XV wieku, a sto lat później dobudowano do niego 48-metrową (wysoką) Wieżę Zegarową. W średniowieczu wieża pełniła funkcje bezpieczeństwa, dlatego nazywano ją Strażnicą. Tak okazały budynek, jak na ówczesne standardy, został zbudowany nie dla próżnego podziwu, ale z określonymi funkcjami – w ratuszu mieściła się Rada Miejska (sędzia), która rządziła miastem. Otóż dzisiaj mieści się tam miejskie muzeum historyczne.
Tworząc bardzo przytulną i malowniczą przestrzeń, Ratusz jest otoczony szeregiem równorzędnych budynków. Znajdują się tu sklepy, hotele i kawiarnie. Razem tworzą Rynek lub Plac Rady Miejskiej.
Góra Tympa
To jeden z symboli Braszowa, który z pewnością zauważycie będąc na Rynku. Znakiem rozpoznawczym jest napis „Brasov” wykonany dużymi literami na gęsto zalesionym zboczu. Na górę można wspiąć się pieszo lub kolejką linową (koszt około 5 euro w 2022 r.).
Jeśli zdecydujesz się na zabawę we wspinaczkę, oblicz swoją siłę. Mimo to góra osiąga wysokość kilometra. Zachowajcie szczególną ostrożność zimą – turyści na forach narzekają na śliską nawierzchnię, słabą infrastrukturę do wspinaczki i bezpośrednie niebezpieczeństwo stoczenia się. Z góry roztacza się piękny widok na Braszów, ale jeśli masz ograniczony czas, nie polecam spędzać na nim dodatkowej godziny lub dwóch.
Kościół Mariacki („Czarny Kościół”)
Jeden z najważniejszych, tętniących życiem i zapadających w pamięć zabytków miasta. Uosabia symbiozę różnych epok i stylów. Kościół ufundowano w 1383 roku na fundamentach istniejącego wcześniej. W latach reformacji budynek przeniesiono z katolików na luterańskich protestantów. A jej „podwójny charakter” dopełnia nieoficjalna historia, znana wielokrotnie lepiej niż oficjalna.
Kościół otrzymał nazwę „Czarny” z powodu pożaru w 1689 roku, który w dużym stopniu zniszczył świątynię. Został oczywiście odbudowany, lecz wprowadzono w nim duże zmiany. A oryginalny styl zyskał wiele barokowych dekoracji, tak drogich mieszkańcom Braszowa.
Jest jeszcze jeden powód ponurej nazwy kościoła. Legenda głosi, że podczas budowy niemiecki chłopiec nękał robotników, powtarzając, że jedna ze ścian się przechyla. Budowniczy zrzucił dziecko z wieży, a następnie zamurował jego zwłoki w ścianie kościoła, aby ukryć swoją zbrodnię.
Od legend po fakty. Kościół Najświętszej Marii Panny jest największą gotycką budowlą w Rumunii. Wznosi się nad miastem na wysokość 65 metrów. Na szczycie znajduje się 6-tonowy dzwon – ponownie największy w Rumunii. W świątyni znajdują się także organy z 4 tysiącami piszczałek, powstałe w 1839 roku. Czasami można go usłyszeć w ramach „wieczorów organowych”. Bilety na te wieczory, a także na obejrzenie wnętrza świątyni są płatne. Wizyta w „Czarnym Kościele” będzie kosztować około 3 euro (cena na rok 2022).
Kościół św. Bartłomieja (Bartłomiej)
Kierując się do jednej z atrakcji znajdujących się w pobliżu Braszowa, Zamku Bran, znajdziesz się bardzo blisko mało znanej, ale bardzo cennej budowli architektonicznej – kościoła św. Bartłomieja. Jest usunięty z historycznego centrum i głównych atrakcji turystycznych. Ale warto odwiedzić – to najstarszy budynek w mieście!
Jej budowa datowana jest na lata 1223-1260. I znowu gotyk, jednak bez późniejszych warstw baroku. I znowu, z woli Reformacji, Kościół katolicki przeszedł do obozu luterańskiego. Jak podają kroniki historyczne, kościół otoczony był niegdyś pełnoprawnymi murami twierdzy. Teraz mury pozostają jedynie symboliczne, fałszywe.
Na terenie kościoła znajduje się cmentarz, który nadaje zwiedzaniu szczególnej atmosfery. Jednak dostanie się do wnętrza kościoła jest dużym problemem. W kościele św. Bartłomieja nie ma nabożeństw. Turyści mogą tu wejść, ale tylko na szczęście. Często świątynia jest zamknięta i można ją oglądać jedynie z zewnątrz.
Jest to bardzo dobra opcja ekspresowa dla zabicia czasu, jeśli wybierasz się do zamku Bran. Autobusy odjeżdżają z dworca autobusowego nr 2 (Autogara 2 w języku rumuńskim). Kościół znajduje się 500 metrów od tego „wyjątkowego obiektu logistycznego”, który sam w sobie zasługuje na miano bohatera naszej recenzji.
- W pogoni za wampirami: wyjazd do rumuńskiego Branu
- Liban – orientalna baśń na tle ogni buntu
- Co zobaczyć w drodze z Lizbony do Porto?
Kościół św. Mikołaja
Kościół ten uzupełnia przegląd budynków sakralnych miasta. I wnosi „tolerancję religijną” do Twojej wycieczki krajoznawczej. W końcu należy do wiary prawosławnej. Co dziwne, wśród wielu kościołów luterańskich dopiero teraz wspominamy prawosławie. Jednak 86% ludności Rumunii uważa się za prawosławnych; kraj ma swój własny autokefaliczny Kościół prawosławny.
Jeśli chodzi o samą świątynię, to jest ona jednocześnie jedną z najstarszych budowli w mieście. Pierwszy kościół św. Mikołaja wzniesiono w 1292 roku z drewna krótkotrwałego. Dlatego po 2 stuleciach, pełnych zamętu i kataklizmów, trzeba było go odbudować z kamienia. Co ciekawe, czynili to przy wsparciu Gospodara (władcy) Wołoszczyzny Włada IV, syna Włada Drakuli.
Z architektonicznego punktu widzenia budynek przeszedł typowe metamorfozy. Pierwszy gotycki, co jest bardzo nietypowe dla cerkwi. I wtedy cerkiew przebudowano w ulubionym stylu barokowym, tylko trochę bardziej znanym prawosławnym.
Twierdza Chetetsuya
Kraina Braszowa słynie nie tylko z kościołów. W mieście zachowało się wiele fortyfikacji z różnych epok. Jedna z takich budowli, twierdza Chetetsuya, położona jest w pewnej odległości od historycznego centrum miasta. Jeśli wspinaczka na Tympu nie jest dla Ciebie wystarczająca, możesz udać się na kolejne wzgórze, które kryje w sobie te budynki obronne.
Twierdza Chetetsuya została zbudowana w XVI wieku. Co dziwne, jej celem nie była ochrona miasta przed wrogiem. I aby uniemożliwić agresorom użycie artylerii w mieście ze wzgórza bardzo wygodnego do ostrzału. Każdy z czterech narożników twierdzy wzmocniony jest potężnym bastionem. W centrum założenia zachowała się wieża w kształcie podkowy, wybudowana w 1524 roku. Do samej twierdzy prowadzi pojedynczy most zwodzony.
Fortyfikacje Braszowa
Jeśli nie chcesz zwiedzać kolejnego wzgórza i oddalać się od centrum miasta, ale naprawdę chcesz dotknąć militaryzmu, będziesz miał do dyspozycji fortyfikacje samego Braszowa. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że ich układ jest chaotyczny i pozbawiony sensu. Ale nie. Po dokładnym przyjrzeniu się mapie obiektów obronnych łatwo jest dostrzec zarysy starego Braszowa, którego chroniły mury. Wszystko na zewnątrz tych ścian jest stosunkowo nową konstrukcją.
Nawiasem mówiąc, historycy piszą, że Sasi (plemię germańskie), którzy stanowili podstawę populacji wczesnego Braszowa, w XIII-XVII wieku zabronili Rumunom osiedlania się w murach twierdzy. Do miasta mogli wchodzić tylko w określonych godzinach, a za prawo do sprzedaży swoich towarów na terenie twierdzy musieli uiszczać opłatę. To jest taka dyskryminacja.
Budowę fortyfikacji graniczących z Braszowem rozpoczęto w XV wieku. W źródłach historycznych można znaleźć wzmianki o 27 basztach i 8 bastionach o tradycyjnych i niezbyt dokładnych nazwach: artyleryjska, prochowa, wieża łucznicza, bastion tkaczy. Najbardziej znane i okazałe to Biała i Czarna Wieża. Sprawdzenie faktów wykazało, że Czarna Wieża jest mniej więcej tak biała jak Biała Wieża. Ale zaufajmy rumuńskiej legendzie: w 1559 roku w wieżę uderzył piorun, spłonęła i od tego czasu otrzymała swoją nazwę.
Warto przyjrzeć się także fortyfikacjom starego Braszowa, gdyż będąc blisko centrum, dosłownie zanurzone są w naturze. Czeka na Państwa przyjemna promenada z widokiem na stare miasto z jednej strony i zalesione wzgórza z drugiej. Nic dziwnego, że mieszkańcy wybierają tę część miasta do uprawiania sportu.
Przewodniki zwykle osobno wyróżniają Bramę Katarzyny i Bramę Szkei jako atrakcje turystyczne miasta. Jednak słuszne jest traktowanie ich jako części struktur obronnych. Przodkowie nie budowali bram pośrodku gołego pola.
Brama Katarzyny i Brama Szkei
Brama Katarzyny to jedyna brama miejska Braszowa, która przetrwała ze średniowiecza. Wzniesiona na miejscu starej bramy w 1559 r., została poważnie zniszczona przez trzęsienia ziemi i pożary w latach 1689 i 1738. Zatem tylko środkowa wieża jest częścią oryginalnej bramy.
Bramę tę zwano także Bramą Wołochów, czyli Rumunów. Pamiętacie dyskryminacyjną politykę lokalnej administracji niemieckiej w XIII-XVII wieku? Zatem Brama Wołoska była jedynym wejściem do miasta, z którego mogli korzystać Rumuni mieszkający w rejonie Szkeju. Pozostałe cztery wejścia były dla nich zamknięte.
Brama Shkei jest znacznie młodsza od Bramy Katarzyny. Wzniesiono je w latach 1827-1828. I przypominają łuk triumfalny. Brama oddziela stare miasto od dzielnicy Shkei, w której mieszkali Rumuni w obfitości.
Ulica Strada Sforii
Ulica Strada Sforii, czyli „Ulica Linowa”, to jedna z najwęższych ulic w Europie. Jej maksymalna szerokość to 135 centymetrów, minimalna to 111. Pytacie, jaki pożytek z takich ulic? Faktem jest, że w momencie jej budowy w XVI wieku nie była to ulica w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale korytarz dla strażaków. Architekci nie spodziewali się, że po pięciu wiekach ulica zyska kolejną funkcję – atrakcję turystyczną.
Czeka na Ciebie 80 metrów nie tylko ciasnego spaceru, ale radości ze sztuki ulicznej. Wszystkie ściany ulicy pokryte są wiadomościami od turystów. I odbywa się to całkowicie legalnie. Dlatego nie krępuj się zabrać ze sobą markera, poszukać wolnego rogu na ścianie i zostawić dowód swoich szczęśliwych chwil w Braszowie. Będzie powód, aby wrócić i przeczytać ponownie po latach. Jest to metoda skuteczniejsza niż wrzucanie monety do fontanny.













