Planując samodzielny wyjazd, przede wszystkim pamiętamy o stolicy państwa. Jednak takie podejście do planowania podróży nie zawsze się sprawdza. Stolica Rumunii, Bukareszt, ginie na tle Braszowa, Peles, Bran, Sibiu, Timisoara i szeregu innych miast. Przekonajmy się, czy Bukareszt zasłużenie coraz częściej odchodzi w turystyczne zapomnienie.
Jak się tam dostać
Aby odwiedzić Rumunię, turyści potrzebują wizy: krajowej rumuńskiej lub wizy multi-Schengen. Należy pamiętać, że kraj ten nie jest jeszcze częścią strefy Schengen, w związku z czym wiza rumuńska nie daje prawa do podróżowania bez barier po całej Unii Europejskiej. Dzięki wizie multi-Schengen tych problemów nie będzie, natomiast wjeżdżając z sąsiedniej Mołdawii ryzykujesz odmową ze strony rumuńskiej.
Alternatywa: pociągi i autobusy
Jeśli podróżujesz z sąsiednich Węgier, skorzystaj z pociągów narodowego węgierskiego przewoźnika kolejowego MAV. O wrażeniach z nocnego pociągu Budapeszt – Bukareszt pisaliśmy tutaj. W przypadku podróży z innych rumuńskich miast pomocna będzie strona rumuńskich kolei CFR Calatori (działa wyłącznie poprzez VPN). W obu przypadkach dotrzecie do stacji kolejowej Bucuresti Nord, która od pierwszych kroków zachwyci Was swoją wielkością i… patrząc w przyszłość, w powietrzu nadal unosi się duch epoki komunizmu. O wrażeniach z nocnego pociągu Buda Pest – Bukareszt pisaliśmy tutaj. W przypadku podróży z innych rumuńskich miast pomocna będzie strona rumuńskich kolei CFR Calatori (działa wyłącznie poprzez VPN). W obu przypadkach dotrzecie do stacji kolejowej Bucuresti Nord, która od pierwszych kroków zachwyci Was swoją wielkością i… patrząc w przyszłość, w powietrzu nadal unosi się duch epoki komunizmu.
Wreszcie można skorzystać z dość rozwiniętej komunikacji autobusowej. Wiele międzynarodowych lotów do stolicy Rumunii obsługuje Flixbus. Zabierze Was z bułgarskiej Sofii, węgierskiego Budapesztu, mołdawskiego Kiszyniowa i najbardziej cierpliwych (ponad dzień w drodze) z polskiej Warszawy. Możliwe są również inne opcje z transferami. Aby podróżować po Rumunii, skorzystaj z lokalnego agregatora biletów Autogari, gdzie znajdziesz najtańsze bilety.
Po samym Bukareszcie można poruszać się autobusami i tramwajami, a okazjonalnie metrem. Na głównych dworcach kolejowych w mieście znajdują się kioski biletowe, w których polecam kupić bilet dzienny w cenie 4 euro (stan na 2022 rok).
Bukareszt. Informacje ogólne
Bukareszt nazywany jest „rumuńskim Paryżem „. Tytuł, bardzo żałosny i zobowiązujący do wielu rzeczy, nadano miastu za Bulwar Zjednoczenia, podobny do Pól Elizejskich i Łuku Triumfalnego. To, czy to wystarczy w porównaniu ze stolicą Francji, zależy od Ciebie.
Wolę znaleźć w każdym mieście coś wyjątkowego. A w Bukareszcie – na tym polega jego eklektyzm. Tak niezręczne, a czasem po prostu niewłaściwe połączenie form i stylów architektonicznych, że w naturalny sposób zacząłem porównywać to miasto do Frankensteina. Ale nie obwiniajcie za to stolicy Rumunii. Bo to nie ona jest winna, ale jej tymczasowi panowie w latach 1947-1989, którzy reprezentowali jeden z najbardziej brutalnych reżimów komunistycznych wszechczasów. Gardzący królewską przeszłością komuniści bezlitośnie niszczyli architektoniczne ekscesy, które uważali za niewłaściwe, zastępując je przykładami stylu imperium stalinowskiego.
Jednak nie tylko komuniści wyrzeźbili nowoczesny, bardzo dziwny wygląd miasta. Minęło 30 lat od zmiany ustroju w kraju, ale gusta urbanistów pozostały niepowtarzalne. Dlatego najstarsze kościoły miasta współistnieją z nowymi budynkami w stylu hi-tech. Jak powiedzieliby młodzi ludzie, jest to surrealistyczne i tyle.
Artystyczna i architektoniczna strona stolicy Rumunii to niezwykle dziwna mozaika. Gdzieniegdzie twórcy tego Frankensteina wyrwali lepsze kawałki: coś z Paryża, coś z Budapesztu, a gdzieś radziecka skala i solidność budynków z epoki ZSRR. Wszystkie te rozpadające się części „różnych ciał” spaja wszystko, co uda im się znaleźć. Odrapane dzielnice mieszkalne w centrum miasta, pseudoklasycyzm odrestaurowanych budynków, a nawet olśniewające centra biznesowe. Szczerze mówiąc, stworzenie spójnej trasy spaceru po Bukareszcie było dla mnie jednym z głównych wyzwań bycia turystą. Podzielę się tym z tobą.
- W pogoni za wampirami: wyjazd do rumuńskiego Branu
- Serce Transylwanii: przewodnik po Braszowie
- Wakacje dla seniorów: statek wycieczkowy, wycieczka autokarowa, zagraniczne kurorty
Bukareszt, komunista
Jechałem do tej strony Bukaresztu. Socjalizm i jego ostatnia faza, komunizm, nie słyną z rozkoszy kulturowych. Ale w stolicy Rumunii przywódcy radzieccy pozostawili naprawdę wspaniałe struktury. To prawda, jakim kosztem… W latach 70. – 80. kraj ogarnął poważny kryzys gospodarczy. Musiałem oszczędzać absolutnie na wszystkim. Domy bez ogrzewania, prądu i gazu tylko przez 4-5 godzin dziennie, puste liczniki – to wszystko rumuńska rzeczywistość niedawnej przeszłości. I tym bardziej dziwi, że pomimo tak ogromnych problemów komunizm pozostawił w państwie nie tylko bolesne wspomnienia, ale także niesamowite przykłady architektury. Najwybitniejszym z nich jest oczywiście budynek rumuńskiego parlamentu.
Pałac Parlamentu
Główna perła turystyczna Bukaresztu. Swój wygląd zawdzięcza trzęsieniu ziemi z 1977 r., które pochłonęło życie półtora tysiąca osób i zamieniło część stolicy w ruinę. Władze kraju nie zdecydowały się na renowację poprzednich budynków, lecz na wzniesienie nowego, demonstrując siłę armii socjalistycznej.
Inicjatorzy rozpoczęli realizację swojego pomysłu w 1984 roku, jednak nigdy nie doczekali się jego ostatecznej realizacji. Reżim upadł w 1989 r., prace parlamentu ukończono w 1997 r., a część pomieszczeń natychmiast zabito deskami, ponieważ nie były już potrzebne. Budynek, który całkowicie zrujnował rumuńską gospodarkę, wyceniono w 2006 roku na 3 miliardy euro.
Jeszcze kilka liczb. Wymiary pałacu to 270 na 240 metrów, wysokość – 86 metrów. Część podziemna ma głębokość 92 metrów. Pałac ma 1100 pokoi na 12 piętrach. Cztery poziomy podziemne zostały już oddane do użytku, a cztery kolejne są na różnym etapie realizacji. Na budowę wydano około 1 miliona metrów sześciennych marmuru, 3500 ton kryształu, 700 tysięcy ton stali i brązu. Jeden dywan w hali Unirya waży 3 tony. Ciekawe, że najcięższy cywilny budynek administracyjny na świecie, którego powierzchnia jest większa niż powierzchnia piramidy Cheopsa, została zbudowana przez kruchą dziewczynę-architektkę Ancę Petrescu.
Część Pałacu Parlamentu została udostępniona turystom. Koszt standardowej wycieczki zaczyna się od 12 euro (za rok 2023). Aby odwiedzić trzeba mieć przy sobie paszport.
Plac Konstytucji
Przed Pałacem Parlamentu znajduje się równie okazały Plac Konstytucji. Shakira, Elton John, Sting i Lady Gaga występowali tam w różnych momentach. Z tego placu w oddali biegnie kolejna wielka atrakcja stolicy – bulwar Uniriy (Union), czyli lokalne „Pola Elizejskie”. Bulwar ten, długi na 3 kilometry i szeroki na 90 metrów, nazywany był wcześniej „Zwycięstwem Socjalizmu”. Nieudane „zwycięstwo” szczególnie efektownie wygląda wieczorami, kiedy podświetlane są fontanny i rozpoczyna się prawdziwy pokaz świetlny.
Karol I Park
Naszą recenzję „olbrzyma Omanu i” Rumunów będziemy kontynuować niedaleko Bulwaru Zjednoczenia – w Parku Karola I. Ukazał się w 1923 r. Ukoronowaniem parku jest Grób Nieznanego Żołnierza, masywny i żałobny pomnik rumuńskich ofiar I wojny światowej. Rumunia, która walczyła po stronie Ententy, drogo zapłaciła za zwycięstwo w tej wojnie i niewiele na niej zyskała.
Tym bardziej absurdalne jest działanie władz rumuńskich, które w 1958 roku zdecydowały się nie tylko „osadzić” przy grobie „komunistycznych bohaterów”, ale także przenieść symbol swoich rodaków poległych w I wojnie światowej do innego miasta. W 1991 roku przywrócono sprawiedliwość historyczną. Tym razem nie było rewizji historii: pomnik reprezentuje teraz wszystkich mieszkańców kraju, którzy oddali życie za jego przyszłość. To miejsce warto odwiedzić w poszukiwaniu ciszy i spokoju.
„Kwartał wiosenny”
Opuśćmy obszar architektonicznych goliatów i wyruszmy na poszukiwanie owoców ustroju socjalistycznego w jednej z najbardziej prestiżowych dzielnic miasta – „Dzielnicy Wiosennej”. Oto Park Mihai I, nazwany na cześć ostatniego króla Rumunii (został zmuszony do abdykacji w 1947 r.), a także ostatniego posiadacza Orderu Zwycięstwa (król na wygnaniu zmarł w 2017 r.). Jeśli kontemplacyjny spacer po Parku Karola I nie wystarczy, to Park Michała I pomoże uzupełnić wrażenia z ekologii stolicy.
Posiadłość Nicolae Ceausescu
Obok parku znajduje się dzielnica dyplomatyczna Bukaresztu, położona wzdłuż „Bulwaru Wiosny” (Bulevardul Primăverii). Zapraszam do odwiedzenia posiadłości Nicolae Ceausescu, legendarnego przywódcy socjalistycznej Rumunii. To on został obalony przez zbuntowanych Rumunów podczas krwawej rewolucji w 1989 roku. Fani nazywali go „Geniuszem Karpat”, a hejterzy nazywali go „Draculescu”. Bez względu na to, co myślisz o Nicolae Ceausescu, warto odwiedzić jego posiadłość i zajrzeć za kulisy życia ówczesnych potęg i wszechpotężnych przywódców z przeszłości.
Bilet będzie kosztować 10-11 euro. W cenę wliczona jest obowiązkowa wycieczka – nie będzie możliwości samodzielnego poruszania się po osiedlu. Posiadłość była domem dyktatora przez 24 lata. W latach 1965-1989 romantycznie nazywany był „Pałacem Wiosny”. W 80 pokojach znajdziesz bogate dekoracje i hojne prezenty od zagranicznych przywódców dla przywódcy Rumunii. Drogie obrazy, antyczne meble, komplety z najdroższej porcelany, prywatny basen i bażanty spacerujące po ogrodzie – to wszystko nie pasuje do wnętrza późnosocjalistycznej Rumunii, zrujnowanej doszczętnie przez Ceausescu.
Bukareszt królewski
Poczuwszy nostalgię za czasami sowieckimi, idziemy popatrzeć na drugą stronę Bukaresztu. Bukareszt został założony jako twierdza w 1459 roku przez słynnego Włada III Tepesa, znanego również jako Dracula. I bardzo szybko miasto-twierdza stało się najważniejszym ośrodkiem Wołoszczyzny, jednego z trzech historycznych regionów Rumunii. A w 1862 roku Bukareszt został ogłoszony stolicą Królestwa Rumuńskiego, które nadal było wasalem zależnym od Turków. Oczywiście, spędzając tyle czasu na proscenium, Bukareszt nie mógł powstrzymać się od zdobycia arystokratycznych budynków.
Łuk triumfalny
I żeby nie odchodzić za daleko od „Wiosennego Bulwaru”, recenzję zacznijmy od tego miejsca. W odległości krótkiego spaceru od rezydencji Ceausescu znajduje się Łuk Triumfalny w Bukareszcie. Po raz kolejny jest to związane z Paryżem. W tym przypadku Rumuni szczerze przyznali: wznieśli go dla upamiętnienia silnej przyjaźni rumuńsko-francuskiej. Pierwszy drewniany Łuk Triumfalny w Bukareszcie wzniesiono na cześć ogłoszenia niepodległości w 1877 roku. Na jego miejscu w 1936 roku otwarto kamienny łuk o wysokości 27 metrów.
Kościół Kaszyn
Obok łuku znajduje się jeden z najwyższych kościołów w mieście, kościół klasztorny Kashin. Pomimo tradycyjnego stylu wykonawstwa kultowy establishment jest stosunkowo młody. Zakończenie jego budowy datuje się na lata pięćdziesiąte XX wieku.
Pałac Elżbiety
W tej samej okolicy warto zacząć zapoznawać się z rezydencjami królewskimi Bukaresztu. W Parku Mihai I znajduje się tzw. Pałac Elżbiety. Jest stosunkowo młody. Zbudowany w latach 30. XX wieku pałac łączy w sobie autentyczny lokalny styl architektoniczny Brynkovian z odległym północnoafrykańskim stylem mauretańskim. To właśnie w tym pałacu w 1947 roku nieszczęsny król Michał I podpisał swoją abdykację z tronu. A w 1948 roku pałac został znacjonalizowany przez socjalistów.
Po 50 latach historia odwdzięczyła się rumuńskiej rodzinie królewskiej. Pałac wrócił na ich własność. Dziś jest to jedyna rezydencja monarchów kraju i jedyne terytorium, którym sprawują władzę. Pozostała część Rumunii jest nadal republiką.
Wrażenia z Pałacu Elżbiety bledną jednak, gdy ujrzymy architekturę historycznego centrum miasta, do którego przenosimy się, aby uzupełnić nasz przewodnik. „Plac Rewolucji” (Piața Revoluției) otoczony jest ze wszystkich stron pretensjonalnymi budynkami rywalizującymi ze sobą o uwagę turystów. Każdy z nich zasługuje na to, by stać się bohaterem osobnej książeczki podróżniczej. Zatrzymamy się tylko krótko na głównych.
Pałac Królewski
Pałac Królewski, zwany także „Pałacem Republiki”, który przez długi czas był pierwszą oficjalną rezydencją królewską rumuńskiej rodziny królewskiej. A potem siedziba socjalistycznego rządu kraju. Jego budowę rozpoczęto w 1812 roku. Jednak w 1926 roku pożar zniszczył pierwszy budynek pałacu królewskiego.
Po 11 latach Rumuni rozpoczęli, jak zawsze z rozmachem, budowę nowego domu dla swoich monarchów. Odbudowany pałac, który stał się największą rezydencją królewską w kraju, był miejscem pobytu monarchów do 1947 roku. Od 1950 roku do chwili obecnej pałac służy jako Narodowa Galeria Sztuki Rumunii.
Uniwersytet Króla Karola I i pomnik konny na jego cześć
Naprzeciwko pałacu na koniu, którego wielkości mógłby pozazdrościć nawet Bucefał Aleksandra Wielkiego, siedziała Karola I z brązu. Karol I jest pierwszym królem zjednoczonej Rumunii, która w 1877 roku wyrwała się spod panowania tureckiego. Podobnie jak wiele innych rzeczy, które przypominały socjalistom o monarchicznej przeszłości kraju, pierwszy pomnik konny został zniszczony. Podobnie jak wiele innych rzeczy, nad którymi Rumuni potajemnie opłakiwali w latach rządów socjalistów, pomnik został odrestaurowany w 2010 roku. Co pozwala nadać stolicy Rumunii kolejny nieformalny przydomek: „wystawa duplikatów”.
Ateneum Bukareszt
Po prawej stronie dumnej Karola I znajduje się niewielki park z kolejnym ważnym zabytkiem Bukaresztu – Ateneum. Od końca XIX wieku Ateneum jest miejscem spotkań rumuńskiej inteligencji. A także gniazdo dla głównej filharmonii w kraju. Ozdobny, neoklasycystyczny budynek z kopułą z elementami romantycznymi jest wpisany na Listę Dziedzictwa Europejskiego.
Pałac Crucelescu
Spacerując po parku Cismigiu, znajdziesz Pałac Crucelescu, skromnie oddzielony od swoich „błękitnych” sąsiadów. Podobnie jak wiele atrakcji w Bukareszcie, jest on stosunkowo młody, jego początki sięgają początków XX wieku. W neogotyckim budynku przez 40 lat mieściło się Europejskie Centrum Szkolnictwa Wyższego UNESCO.
Katedra św. Józefa
Prawie w tym samym wieku, co Pałac Crucelescu, znajduje się niedaleko od niego Katedra św. Józefa. Katedra została zbudowana w latach 1873-1884 według projektu wiedeńskiego architekta Friedricha Schmidta. Zawiera elementy neoromantyzmu (znanego z przysadzistego charakteru) i neogotyku (który wręcz pędzi w górę). Duża rozeta nad głównym wejściem zapobiegnie pomyłce w identyfikacji katedry. Jeśli będziesz mieć szczęście, w środku będziesz mógł cieszyć się nie tylko witrażami, ale także dźwiękami jednych z najlepszych organów w Rumunii.
Swoją drogą to właśnie lokalizacja katedry św. Józefa zainspirowała mnie do nazwania Bukaresztu „Frankensteinem”. W końcu świątynia emanująca starożytnością i duchowością jest wciśnięta wśród kosmitów – centrów biznesowych i luksusowych hoteli. Ale jeśli Bukareszt to Frankenstein, to jest to najsłodszy Frankenstein, jakiego kiedykolwiek spotkałem.















