„Sekrety to luksus, na który nie możemy sobie już pozwolić.” Tak ujął to główny bohater przełomowej serii książek Dana Browna, Robert Langdon. Profesor Uniwersytetu Harvarda i historyk inteligencji zakochał się w milionach czytelników od pierwszych stron nakręconej w 2009 roku książki „Anioły i demony”. A potem przyszedł czas na „Kod Da Vinci” i „Inferno”. Chciałem nie tylko śledzić przygody Langdona, ale przeżyć je na żywo, krok po kroku. Żywe i soczyste opisy Dana Browna zaprowadziły nas do Paryża, potem do Stambułu, a następnie do Londynu.
Ale dzisiaj nie o nich mówimy. I o wiecznym mieście, Rzymie, gdzie bohater Browna stawiał pierwsze kroki w stronę literackiej nieśmiertelności. Przeszliśmy legendarną „ścieżką iluminatów” przez najbardziej tajemnicze miejsca stolicy Włoch. Zapraszam Cię do obrania tej ścieżki i zorganizowania dla siebie wyjątkowej wyprawy po Rzymie.
Krok 1, źle. Panteon
„Znajdź grób Santi z diabelską dziurą…” – to była pierwsza wskazówka na ścieżce oświecenia. A Robert Langdon mylił się w swojej interpretacji. Każdy Rzymianin wie, że dziś w Panteonie, świątyni wszystkich Bogów, znajduje się grób Raphaela Santiego, największego artysty renesansu. Pójdziemy tam pomimo fałszywego tropu.
Panteon jest jednym z symboli Rzymu. Zbudowany w 128 roku n.e. jako sanktuarium pogańskie, od VII wieku oddawany był do użytku kościoła chrześcijańskiego. Ale oka nie da się zwieść: masywna kompozycja Panteonu, ścisłe zgodność z naturalnymi, ziemskimi formami i tajemnicza dziura w samym środku kopuły budowli to posłańcy z odległej, pogańskiej przeszłości świątyni.
To właśnie dziura w kopule (oculus) przyciąga turystów swoim niezrozumiałym, wręcz nieziemskim przeznaczeniem. Jednak celem architektów nie było zwabienie demonów przez tę dziurę ani nawiązanie połączenia z kosmosem. Wszystko jest prostsze: oculus został wykonany dokładnie w taki sposób, aby słońce „spędzało” jesień i zimę w górnej półkuli budynku , a po równonocy wiosennej promień słońca przechodził przez drzwi. W ten sposób konstrukcja nabrała symbolicznego znaczenia osi świata.
W Panteonie pochowani są najwięksi artyści, myśliciele i członkowie rodziny królewskiej Włoch. Łącznie z Rafałem. Dlaczego więc trop jest fałszywy? Faktem jest, że grób artysty został tam później przeniesiony, choć początkowo znajdował się w innym miejscu.
Życiowa porada. Ludzi w Panteonie jest tak dużo, że to oni, a nie mistyczne wnętrze, zajmą lwią część każdego zdjęcia. Dlatego staraj się dotrzeć do budynku wcześniej, gdy inni turyści śpią. Jest czynna w dni powszednie i soboty od 8:30 do 19:30 oraz w niedziele od 9:00 do 18:00. Niedawno władze rzymskie wprowadziły opłatę za zwiedzanie kultowego zabytku – 5 euro.
Krok 2. Kościół Santa Maria del Popolo
Zdając sobie sprawę z błędu, podążając za profesorem Langdonem, udajemy się na Piazza del Popolo („Plac Ludowy”). Znajduje się na niej świątynia o tej samej nazwie, w której tak naprawdę rozpoczyna się ścieżka Iluminatów.
Dlaczego tutaj? Rafał, pierwotnie pochowany w tym kościele, zasłynął jako artysta. Ale okazjonalnie działał także jako architekt. Choć kościół swój wygląd zawdzięcza głównie Berniniemu, to właśnie Rafael zaprojektował jedną z części świątyni, Kaplicę Chigi. W książce nazywana jest także „Kaplicą Ziemi”. Jego literacka nazwa wskazuje na związek z jednym z żywiołów przyrody.
Kościół Santa Maria del Popolo jest nadal najstraszniejszą świątynią, jaką kiedykolwiek widziałem. Brązowy marmur naprawdę nadaje mu ziemisty ton. Z podłogi i ścian wystają szkielety, co bynajmniej nie jest charakterystyczne dla typowego wnętrza „domu Bożego”. Sarkofagi ozdobione są dwoma piramidalnymi obeliskami, starożytnymi symbolami wieczności.
Jeśli ponura dekoracja wywołuje ciarki na plecach, zwróć uwagę na malowidła ścienne. Na lewo od ołtarza głównego znajdują się dwa obrazy Caravaggia: Nawrócenie Saula i Ukrzyżowanie św. Piotra. Nad ołtarzem znajduje się obraz „Wniebowstąpienie Madonny” autorstwa Annibale Carracci. Są to jedne z najsłynniejszych fresków „Wiecznego Miasta”.
Ale czas uratować kardynałów: idziemy do kaplicy Chigi. W centrum kaplicy, na mozaikowej posadzce, w okrągłym medalionie przedstawiono skrzydlaty szkielet z łacińskim napisem „Mors.aD.CaeLos” („Śmierć z nieba”). To jest „diabelska dziura”.
A obok rzeźba „Habakuk i Anioł”. Prorok, który przepowiedział śmierć Ziemi za grzechy, wskazuje ręką na południowy zachód. Pójdziemy tam po następną wskazówkę.
Życiowa porada. W kościele od dłuższego czasu prowadzone są prace remontowe. Pojawi się przed tobą na rusztowaniu. Ze względu na remont czasami jest zamknięte, dlatego przed wizytą sprawdź godziny otwarcia. Wejście do kościoła jest bezpłatne.
Krok 3. Plac Świętego Piotra
Odwiedzając Rzym i zaglądając do najmniejszego państwa na świecie – Watykanu, zdecydowanie nie można przejść obok tego miejsca, niezależnie od tego, czy poluje się na Iluminatów, czy nie. Przecież Plac Świętego Piotra wraz z górującą nad nim katedrą o tej samej nazwie odwiedza co roku około sześciu milionów turystów. Ilekroć dotrzesz na plac, znikniesz w ogromnej masie ludzi. Tym trudniej będzie patrzeć pod nogi w poszukiwaniu kolejnego znaku.
Aby być uczciwym, powiem, że to nie inni turyści nie pozwalali mi patrzeć na swoje stopy, ale wspaniałe budowle placu. Po raz kolejny pokazał geniusz architekta Berniniego. Owalną część placu ujęto z obu stron półkolistymi kolumnadami. 284 kolumny w czterech rzędach podtrzymują wstęgę sklepienia, na której umieszczono 140 posągów postaci religijnych.
Co ciekawe, Bernini zamierzał zamknąć kolumnady, pozostawiając dwa małe przejścia i tym samym zamienić plac w „wyspę modlitwy” całkowicie odizolowaną od miasta. Nie miał czasu na realizację swojego planu lub po prostu zmienił zdanie. Ale efekt kolumnad nie zmniejszył się: zdawały się obejmować zgromadzonych na placu i kierować ich do wejścia do serca katolickiego świata – Bazyliki św. Piotra. Tę i inne atrakcje można zobaczyć w ramach wycieczki po Rzymie.
Wielkość katedry jest nie tylko nominalna, ale także rzeczywista. Jest to największy kościół chrześcijański na świecie i może pomieścić 60 tysięcy wiernych. Zgodnie z niepisaną zasadą, żaden budynek w Rzymie nie może być wyższy niż 136-metrowa Bazylika Św. Piotra.
Bazylikę można podziwiać bez końca. Ale pamiętacie, że przyszliśmy na plac z rolą mesjańską. Na środku placu znajduje się egipski obelisk, ustawiony przez cesarza Kaligulę w I wieku. Obejdź go dookoła, szukając pod stopami płaskorzeźby przedstawiającej wiejącego anioła i napisu West Ponente („Zachodni Wiatr”). Przed nami drugi element i kolejna wskazówka.
Życiowa porada. Na placu znajdują się dwie marmurowe płyty z napisem Centro Del Colonnata. Jeśli staniesz na nich i spojrzysz na kolumnadę, trzy tylne rzędy kolumn zostaną ukryte.
Jeśli nie boją się Państwo kolejek do wejścia do katedry, wiedzcie, że najlepszą porą na jej zwiedzanie jest godzina około 16:00. Wtedy kolejki zostają zredukowane do minimum.
- Trasa Rzym: gdzie zjeść w stolicy Włoch
- Śladami Harry'ego Pottera: co i gdzie fan może obejrzeć?
- Prawie cesarskie miasto: przewodnik po Budapeszcie – spójrz na Budę
Krok 4. Kościół Santa Maria della Vittoria
Ten niewielki kościółek w centrum Rzymu, apogeum włoskiego baroku, stał się skarbnicą kolejnej wskazówki na ścieżce oświecenia. Wśród ogromu i znaczenia włoskich zabytków łatwo to przeoczyć.
Główna perła świątyni znajduje się wewnątrz. Znajduje się tu jedna z najwspanialszych kompozycji rzeźbiarskich Berniniego, na czele której stoi „Ekstaza św. Teresy”. Zadziwiające, jak duchowieństwo pozwoliło na umieszczenie tak zmysłowego obrazu w sanktuarium religijnym. Dan Brown nazwał nawet Teresę „wykrzywioną w paroksyzmie namiętności”. Ale to jest geniusz rzeźbiarza. Bernini zrobił wszystko, aby mistyczna wizja świętego była dla widza nie tylko wiarygodna, ale także chwilowa. Zamrożona akcja w kamieniu stała się jednym z symboli sztuki kontrreformacji. Opisując tę swoją twórczość, Bernini stwierdził, że „udało mu się w niej połączyć rzeźbę z malarstwem”.
W zasadzie nie trzeba daleko szukać podpowiedzi do kolejnego etapu: oderwij się od atrakcyjnego wizerunku Teresy i spójrz na sprawcę jej ekstazy. Anioł unosi się bezpośrednio nad świętym na tle złotych płomieni. Posłaniec nieba ściska zaostrzoną ognistą włócznię, której czubek wskazuje dalszą drogę.
Woda, pomyślał Langdon, ostatni kamień milowy. A tym kamieniem milowym jest doskonałość sama w sobie.” Kto ośmieli się powiedzieć coś przeciwnego, widząc fontannę czterech rzek na Piazza Navona?
Korzenie Piazza Navona sięgają głębin Cesarstwa Rzymskiego. W swojej historii było wiele rzeczy: starożytne forum, stadion, bazar i ogromna łaźnia. W XVII i XVIII wieku, w sierpniowe weekendy, fontanny na placu celowo przelewały się wodą, a plac był zalewany, aby miejscowi mogli znaleźć ulgę od upału.
Fontanny są tym, co nas interesuje. Fontanny Maura i Neptuna są piękne, ale trzeba poszukać tej, którą zbudował wszechobecny Bernini. Z 16-metrowym egipskim obeliskiem pośrodku. Oto fontanna czterech rzek. Posągi wokół obelisku, niemające nic wspólnego z wizerunkami chrześcijańskimi, symbolizują cztery główne rzeki różnych części świata – Nil, Ganges, Dunaj i La Plata. Zadziwiające, jak główny rzeźbiarz chrześcijański umiejętnie wkomponował pogańskie wizerunki w swoje dzieła, tworzone na zamówienie i za pieniądze Kościoła katolickiego.
Ale przepraszam: we wszystkich lokalizacjach anioł wskazywał kolejny punkt. A w źródle czterech rzek nie ma nic lepszego niż anioł! A może jednak… Na samym szczycie fontanny siedzi gołąb z gałązką palmową w dziobie. Samotny gołąb w ideach pogańskich był aniołem pokoju, a w chrześcijaństwie symbolem Ducha Świętego. To tyle, wskazanie ostatniego punktu trasy.
Życiowa porada. Najlepszy czas na obejrzenie Piazza Navona to wczesny poranek lub późny wieczór. Wieczorami woda w fontannie jest pięknie podświetlona. Rano są duże szanse na zrobienie zdjęć bez tłumów ludzi.
Krok 6. Zamek Świętego Anioła – Świątynia Światła
Idąc za profesorem Langdonem, wciąż na nowo wracamy do kluczowego wyrażenia: „A aniołowie wskażą wam drogę przez Rzym…” Gołąb z brązu na fontannie wskazuje w stronę Tybru. Przez rzekę znajduje się most ozdobiony galerią 12 śnieżnobiałych aniołów – dziełem tego samego Giovanniego Berniniego.
Most prowadzi do najbardziej majestatycznego, najbardziej monumentalnego i jednocześnie najciemniejszego miejsca Rzymu – Zamku Świętego Anioła, zwanego także Zamkiem Smutnym lub Mauzoleum Hadriana. Legenda głosi, że w roku 590 podczas epidemii dżumy papież Grzegorz Wielki ujrzał na szczycie twierdzy Archanioła Michała, który schował miecz do pochwy, co oznaczało koniec kataklizmu. Stąd właśnie wzięła się nazwa – Castel Sant'Angelo.
Zamek w czasie swego istnienia pełnił wiele ról. Został zbudowany na rozkaz cesarza rzymskiego Hadriana jako mauzoleum władców. Ostatnim pochowanym tutaj był Karakalla. Pogarszająca się pozycja Rzymu i ciągłe najazdy barbarzyńców zamieniły mauzoleum w potężną fortecę.
W średniowieczu zamek, położony tuż przy granicy współczesnego Watykanu, służył jako rezydencja papieży. Wybór nie był przypadkowy: wizerunek zamku ukazywał mieszkańcom nieograniczoną władzę Stolicy Apostolskiej. Ale wewnętrzna struktura, pozbawiona ozdób, odzwierciedlała całą prawdziwą istotę kościoła z czasów inkwizycji: luksusowe apartamenty papieskie przylegały do więzienia. Giordano Bruno spędził tam sześć lat.
Okazuje się, że tajemniczy Iluminaci kryją się pod samym nosem Papieży? Mieszkałeś dosłownie obok swoich zaprzysiężonych wrogów? W fikcyjnej wersji naszej historii dokładnie tak się stało. Ale bajka się kończy, podobnie jak nasza podróż. Dlatego możemy przyznać: Dan Brown fantazjował w niektórych miejscach. Naukowcy prawie nic nie wiedzą o włoskich iluminatach. Najsłynniejszy kult oświeconych żył w Bawarii w XVIII wieku, sto lat po Berninim i Galileo. Może więc książka Browna to fikcja, a może warto osobiście przejść drogę oświecenia w Rzymie, aby przekonać się, że jest odwrotnie?
















