🥲 Wszystko o turystyce i ciekawych miejscach do wypoczynku. Recenzje miejsc wakacyjnych. Mapy, miasta i wiele więcej dla turystów.

🧘‍♀️ 6 dni ciszy: doświadczenie cichego odosobnienia w górach

16

Jestem klasycznym mieszkańcem dużego miasta i lubię komfort, jaki zapewniają duże miasta: restauracje, spa, centra handlowe, komunikację offline i poczucie ruchu. Ale druga część mnie dąży do ciszy i samotności – zawsze marzyłem o własnym domu na wsi z piękną przyrodą.

Lokalizacja odwrotu

Kiedy po raz pierwszy znalazłam się w Fujaco ( Fujaco ) – małej wiosce Port Gali otoczonej górami – moje serce zabiło mocniej. „Chciałabym spędzić tu przynajmniej tydzień” – powiedziała wtedy.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Moje pierwsze samodzielne rekolekcje odbyły się w moje ostatnie urodziny. Nastał trudny okres: ewakuacja z Kijowa, adaptacja do nowego kraju, utrata pracy, brak zrozumienia, dokąd dalej się udać. Spontaniczny wyjazd sam na trzy dni na wakacje nawet mi wydawał się trochę szalony, ale była to najlepsza decyzja – wróciłam zainspirowana i pełna sił.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Fujacu to bardzo malownicze miejsce. Przez wieś przepływa potok, którego szum słychać całą dobę. W nocy niebo jest tu tak rozgwieżdżone, że można na nie patrzeć bez końca. Domy położone są na zboczach górskich: ściany z łupka, dachy z łupka, drogi z łupka – autentyczne. W dwóch z tych budynków zainstalowano minihotele – można je znaleźć w rezerwacji.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Zakupy lepiej zrobić przed przyjazdem – najbliższy wiejski sklep jest oddalony o sześć kilometrów, a supermarket o 15 kilometrów. Ale w Fujacu jest restauracja. Aby jednak zjeść tam lunch lub kolację, należy wcześniej poinformować właścicieli.

Tuż nad restauracją znajduje się niewielka kaplica. A jeśli pójdziesz stromą polną drogą, zobaczysz basen. Jest napełniany wodą z naturalnego źródła i służy jako zbiornik na wypadek suszy i pożaru. Basen jest płytki, ale warto w nim pływać, gdy jest gorąco.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

A na takiej wysokości będzie można złapać internet. Poniżej nie ma zasięgu sieci komórkowej, co jest idealne na odosobnienie.

Cele samotności

Kiedy uświadomiłam sobie, że chcę znów znaleźć się w tym pięknie, odłożyłam wszystko na bok i udało mi się przeznaczyć na wyjazd sześć dni.

Aby wykorzystać ten czas na swoją korzyść, sformułowałem intencje na nadchodzące rekolekcje:

1 Angażuj się w praktyki fizyczne i duchowe

Teraz uczę się w szkole Laguna. Ma na celu zrozumienie siebie i świata. Podczas odosobnienia postanowiłem ponownie przeczytać notatki z pierwszych trzech miesięcy szkolenia i na tej podstawie przeprowadzić trochę praktyki. Poza tym codziennie ćwiczę jogę i robienie tego na łonie natury jest podwójnie przyjemne.

2 Przemyśl program rekolekcji dla małej grupy

Tworzę trasy do indywidualnego poznania Portugalii. A ostatnio chciałam zorganizować wycieczkę dla minigrupy, uzupełniając zwiedzanie pięknych miejsc praktykami duchowymi.

3 Siusiu książkę

Zacząłem to zimą, ale książka idzie powoli. W pisaniu pochłaniam wiele godzin i w rezultacie dostaję tylko kilka gotowych stron – więc do książki siadam rzadko. Zastanawiałem się, czy w samotności byłbym bardziej produktywny.

4 Zachowaj ciszę

Wiele razy słyszałam o praktyce ciszy i zawsze chciałam jej spróbować. Mówią, że pozwala to uwolnić energię, która zwykle jest wydawana na słowa.

5 Rozjaśnij swoją dietę

Na dzień dzisiejszy postanowiłam zrezygnować z mięsa i wypieków. Dieta opiera się na rybach i owocach morza, warzywach i owocach.

I oczywiście zaczęłam to wszystko po to, żeby pobyć sama ze sobą, zrelaksować się, przełączyć biegi i podziwiać przyrodę.

Dziennik samotności

Pierwszy dzień

Mój organizm postanowił rozpocząć odosobnienie od całkowitego oczyszczenia – przed dniem X zostałam otruta: nie mogłam i nie chciałam jeść. Przez pierwszą połowę dnia nie miałam siły: leżałam, patrzyłam na widok za oknem, słuchałam szumu wiatru i śpiewu ptaków.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Wieczorem odsunąłem się trochę. Mogłem pracować ze swoim stanem energetycznym i ćwiczyć jogę. Przed pójściem spać czytam „Kwiat życia” – książka nie jest zbyt łatwa, ale jestem ciekawy zrozumienia matematyki Wszechświata.

Zauważyłem, że nie jest łatwo zapanować nad przypadkowymi frazami. Kilka razy w ciągu dnia przyłapałem się na komentowaniu działań i zatrzymywałem się w połowie zdania.

Drugi dzień

Obudziły mnie miejscowe koty. Rozpoczęli bójkę na dachu domu. Wstałem, zrobiłem ćwiczenia, wypiłem kawę i otworzyłem podsumowanie „ Laguny „. Około dwóch godzin później poszłam na spacer do lasu eukaliptusowego.

Próbowałem dowiedzieć się skąd w Fujaco bierze się woda – we wsi jest źródło – ale poślizgnąłem się na mokrej trawie i prawie spadłem z klifu. Zdecydowałem , że lepiej będzie wrócić. Wtedy otworzył się przede mną fajny widok: podziwiałem go i medytowałem.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Wieczorem napisałem małą książkę. Poszedłem spać wcześniej niż zwykle. To zaskakujące, bo w domu siedzę i czytam książkę do późna w nocy.

Jest lżej dla żołądka i nawet mam apetyt. To prawda, przez cały dzień jadłem tyle, ile zwykle jem na śniadanie. Podobno wrócę do domu nie tylko rozjaśniona, ale i szczuplejsza.

Dzień trzeci

Rano poczułem się wesoły. Włożyłem dywanik do plecaka i udałem się w mój ulubiony krajobraz. To dwa kilometry drogi. Było mglisto i padał deszcz. Okazało się, że przy takiej pogodzie miło było uprawiać jogę.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Na tej wysokości nie odebrałem jeszcze telefonu, więc postanowiłem iść dalej. Kiedy pojawiły się patyki do siatki, napisałam do męża, że ​​u mnie wszystko w porządku, w odpowiedzi otrzymałam jego zaspane selfie z kotem – i wróciłam do wsi.

Po mini-śniadaniu – nadal jem mysie porcje – zabrałem się za pompowanie bloków ciała. Praktyki, które wykonywałem wcześniej, zaczęły objawiać się w nowy sposób. Przemieniają się i wydaje się, że dzięki temu zacząłem opracowywać temat przyszłej rekolekcyjnej wycieczki grupowej.

Drugą połowę dnia poświęciłem książce. Kiedy pisałem, dostrzegłem pewien wgląd – prawie nieprzeżyte emocje zablokowane w ciele. Dodałem to do notatek.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Przez te wszystkie dni nie słucham muzyki ani audiobooków, nie oglądam filmów ani audycji – mój wewnętrzny hałas to tylko odgłosy natury. Ale dużo czytam, myślę i piszę. Cisza fizyczna nie jest dla mnie problemem. Widziałem gdzieś, że aby asceza zadziałała, trzeba ją osiągnąć wysiłkiem. Czy praktyka ciszy będzie skuteczna, jeśli będzie mi to łatwe?

Dzień czwarty

I znowu pada deszcz. Jak pięknie jest w górach! Otworzyła okno i usiadła, żeby medytować. Pracując z czakrami, poczułam silny ból w sercu – zdałam sobie sprawę, że muszę wrócić do wczorajszego wglądu: poprzez łzy i głębokie oddychanie uwolniłam się od starej traumy.

Wypiłem kawę, zebrałem myśli i zasiadłem do nauki. Kiedy deszcz ustał, poszłam nad strumyk, żeby się ogrzać. Zrobiłem jogę i wszedłem do wody. Zrobiłem kilka notatek na temat płynności czasu i jego zarządzania.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

W drodze powrotnej poszedłem napić się wody. U źródła było mnóstwo ludzi: miejscowi starcy, pracownicy socjalni i turyści. Chciałem pozostać niezauważony, ale nie – Portugalczycy mają obowiązek dowiedzieć się, kim jesteś i co tu robisz. Podczas napełniania butelki zadano mi sto pytań. Pokręciłam głową, dając do zrozumienia, że ​​nie mogę mówić. W końcu uznali, że milczy i zaczęli przepraszać. Okazało się to bardzo zabawne.

Wracając ze spaceru, ponownie zabrałem się za naukę. Kiedy się zmęczyłem, położyłem się na dywaniku Kuzniecowa. Czy to dziwne, że nie umiem bezsensownie spędzać czasu? Potem chciałem narysować neurografię. Oto odpowiedź: robienie tego, co lubisz, jest dla mnie najlepszym relaksem.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Wieczorem zasiadłem do czytania książki. Ignorując zmęczenie, przesiadywałem do późnej nocy. Potem nie mogłem spać. Być może warto byłoby przenieść pisanie książki na poranek lub popołudnie. Ale czy mogę to połączyć z innymi rzeczami? Muszę poeksperymentować, bo stary schemat mnie odrzuca.

Dzień piąty

Ponieważ nadal nie mogłam spać, postanowiłam wstać wcześniej. medytowałem. Zrobiłam sobie cappuccino. I wtedy zza gór wyszło słońce. Okazuje się, że wcześnie rano świeci bezpośrednio do salonu, a kiedy zwykle się budzę, wznosi się ponad dach i nie wchodzi już do domu.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Wczoraj wpadłem na pomysł zorganizowania grupowego wyjazdu rekolekcyjnego. Ale w programie brakowało interakcji z ogniem. „Słońce jest ogniem” – nagle dotarło do mnie. Pracowałem z nim i nagrywałem praktykę, która przyszła.

Następnie wykonałem „Surya Namaskar” – jogiczną rozgrzewkę poświęconą spotkaniu ze słońcem. Zwykle mi nie odpowiada – jest zbyt aktywna, a ja lubię spokojnie rozciągać się w każdej pozie – ale dziś rano było w sam raz.

Czyste niebo po dwóch deszczowych dniach zachęciło mnie do wyjścia na basen. Wspiąłem się na górę i była – werbel – pusta! Nie wiem, kto i po co spuścił tę wodę, ale co mogę zrobić… Mimo wszystko warto było tu przyjechać. Od dłuższego czasu nie mam kontaktu z rodziną. Napisałem kilka wiadomości i poszedłem wyżej – nigdy wcześniej tam nie byłem. Okazało się, że była to fajna wędrówka z widokami na pagórkowate doliny.



Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Po powrocie do domu przygotowałem wstępny program wycieczki, pouczyłem się i zasiadłem do czytania książki.

Dzień szósty

Mimo że wczoraj znowu skończyłem późno, spałem jak zabity i rano czułem się świetnie. W pierwszej połowie dnia udało mi się dokończyć studiowanie tematów kursu, które zaplanowałem na moje mini wakacje i je przećwiczyć. Następnie poszedłem do najstarszej części wioski, aby tam uprawiać jogę.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Kiedy wróciła, spakowała swoje rzeczy i uporządkowała dom – wieczorem miała wrócić do męża i kota, za którym już bardzo tęskniła.

Wyniki odwrotu

1 Było wiele praktyk fizycznych i duchowych. Dzięki nim mogłam lepiej poznać siebie – odkryć to, czego wcześniej nie zauważałam i uwolnić się od tego, co było już niepotrzebne.

2 Program rekolekcji dla małej grupy jest już prawie gotowy: jest koncepcja wyjazdu i same praktyki. Pozostaje tylko wybrać dokładne terminy, obliczyć budżet i można już zbierać ludzi.

3 Poświęciłem tej książce dużo czasu, ale znowu poczyniłem niewielkie postępy. To skłoniło mnie do zastanowienia się, dlaczego tak się stało. Znalazłem kilka odpowiedzi – poszukam innych podejść.

4 Nigdy nie mówiłem świadomie, ale czasem jakieś słowa wymykały mi się z ust. To doświadczenie nie zostało jeszcze rozpakowane. Prawdopodobnie wnioski pojawią się później. Ciekawie było porozmawiać po tak długiej ciszy – głos stał się niższy i potężniejszy.

5 Ostatnio jadłem bardzo mało. Mam wrażenie, że jest to dla mnie właściwie normalne. Po prostu na co dzień brakuje mi świadomości w zakresie odżywiania, więc się objadam. Przyjrzę się teraz uważniej w tym kierunku.

Sześć dni w górach sam na sam: cichy odosobnienie

Wyciągnąłem z rekolekcji więcej, niż się spodziewałem. Było wygodnie i wspaniale spędzić sześć dni samotnie, w otoczeniu pięknej przyrody. Jeśli masz pytania dotyczące moich doświadczeń, napisz w komentarzach lub napisz do mnie na Instagramie – w nagłówku profilu znajduje się ikona z linkiem. I dalej. Nagle i ty chcesz pojechać na rekolekcje do Fuzhaki. Warto przy okazji zwiedzić okolice wsi – jest tam co zobaczyć! O tych miejscach pisałam w osobnym artykule.

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Więcej szczegółów