Wspominając najbardziej gościnnych i hojnych ludzi, którzy spotkali się na swojej drodze życia, pamiętam przedstawicieli Armenii. Ormianie gościnność mają w genach. Jest to część mentalności i obowiązkowy element edukacji. A który turysta nie byłby z tego zadowolony?
Ale w Armenii nie będziesz czuł się jak turysta przez długi czas. Po kilku dniach jesteś po prostu skazany na przyjęcie statusu gościa. A jeśli masz szczęście, to ukochany, który po długiej nieobecności wrócił do domu ojca. To wszystko Ormianie. Trudne warunki życia ich nie zahartowały, nie. Sprawili, że stali się jeszcze bardziej otwarci. Wszystko jest tutaj dla gościa. I co to wszystko? Przeczytaj w naszym poradniku.
Jak się tam dostać
Armenia od wielu lat jest jednym z najbardziej dostępnych kierunków turystycznych. Nie potrzebujesz wizy, aby tam pojechać. 3 godziny lotu – a przed tobą zachwycające widoki na majestatyczne góry.
Armenia przyciąga turystów swoją bogatą historią, starożytnymi klasztorami i świątyniami oraz zachwycającą przyrodą. Stolica kraju, Erywań, znana jest z przytulnej atmosfery, kolorowych targowisk i pysznej kuchni. Odwiedzający mogą spacerować malowniczymi uliczkami, odwiedzać muzea i galerie oraz degustować tradycyjne potrawy, takie jak chasz, dolma i khorovat.
Poza Erewanem podróżnicy znajdą zapierające dech w piersiach górskie krajobrazy, krystalicznie czyste jeziora i starożytne klasztory, z których wiele znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Do najpopularniejszych atrakcji należy kompleks klasztorny Geghard, świątynia Garni i jezioro Sevan.
Armenia słynie także z gościnności i serdeczności miejscowej ludności, która zawsze jest gotowa pomóc turystom oraz dzielić się swoją kulturą i tradycjami. Wszystko to sprawia, że Armenia jest atrakcyjnym kierunkiem dla podróżników poszukujących autentycznych wrażeń i niezapomnianych wspomnień.
Teraz podróż do Erewania zajmie ponad 4 godziny. I przekaż 500 dolarów przy zakupie biletu w obie strony od krajowego przewoźnika lotniczego Belavia.
Z Gruzji
Jest całkiem możliwe, że zdecydowałeś się odbyć wycieczkę zakaukaską i zjednoczyć Armenię z sąsiednią Gruzją. W tym przypadku logistyka jest uproszczona. Istnieje wiele tras z Tbilisi do Erewania i z powrotem, ok. Można je zarezerwować z wyprzedzeniem, np. na stronie internetowej poświęconej turystyce Armenii. A właściwie można go złapać w stolicach Gruzji i Armenii. Najważniejsze jest, aby wiedzieć, gdzie szukać (miejscowi ci to powiedzą).
Minibus zabierze Cię z jednego kraju do drugiego w 5-6 godzin. Bilet będzie kosztować 20-30 dolarów. Wbrew stereotypowemu mniemaniu, nie czekają Cię stare GAZele z owcami w bagażniku. I całkiem przyzwoite minibusy z klimatyzacją.
Transport lokalny
Głównym lotniskiem jest Zvartnots. Jest bardzo kompaktowy. Stamtąd dotarcie do miasta nie będzie trudne. Można dojechać autobusem nr 201. Ale moja rada, zarówno jeśli chodzi o podróż z lotniska, jak i o wszelkie poruszanie się po mieście, to wziąć taksówkę. Uwierz mi, możesz sobie na to pozwolić!
Armenia ma najtańszą taksówkę, jaką kiedykolwiek widziałem. Wycieczka do sąsiedniego miasta oddalonego o 80 kilometrów od Erewania kosztuje 6000 dram (15 dolarów). Podróżowanie po stolicy Armenii rzadko kosztuje więcej niż 2-3 dolary. Płacąc za bilet lotniczy 250-500 dolarów, stać nas na taki drobiazg, prawda?
Jeśli mimo to zdecydujesz się poczuć smak komunikacji miejskiej, to warto pamiętać o kilku zasadach. Transport zatrzymuje się na przystankach tylko na żądanie pasażera. Czekając na przystanku autobusowym, daj znać także kierowcy nadjeżdżającego autobusu, że jesteś jego klientem. W przeciwnym razie będziesz musiał stać do późna w nocy. Płatność następuje wyłącznie po wyjściu z pojazdu przednimi drzwiami.
Miasto ma autobusy, trolejbusy i metro. Prawie nikt nie korzysta z jedynej gałęzi tego ostatniego. I dlatego wygląda postapokaliptycznie. Koszt biletów jest mile zaskakujący – 100 dram (ćwierć dolara).
Ogólne informacje o Armenii
Jeśli komukolwiek odpowiada potoczne sformułowanie „mały, ale dumny”, to z pewnością jest to Armenia. Pomimo wielu problemów w polityce wewnętrznej i zagranicznej Ormianie nie zniechęcają się. Teraźniejszość może nie jest szczęśliwa, ale przeszłość nie jest inna.
Ormianie są bardzo dumni, że jako pierwszy kraj na świecie przyjęli chrześcijaństwo jako religię państwową. Stało się to w 301. Nawet w Cesarstwie Rzymskim chrześcijaństwo zostało zakazane na kolejne 12 lat. W Armenii ta karta historii jest szczególnie szanowana. Czczą duchowo i materialnie. Kościoły Ormiańskiego Kościoła Gregoriańskiego są wyjątkowymi miejscami kultu. Coś podobnego można znaleźć tylko w sąsiedniej Gruzji.
Sto lat później, w 405 roku, Ormianie uzyskali własny alfabet, jeden z najstarszych wciąż istniejących na świecie. Jest bardzo archaiczna, minęło 1,5 tysiąca lat prawie bez zmian. Są tu słowa, które składają się z 35 liter i mają znaczenie całych zdań!
No cóż, kto nie zna legendarnego ormiańskiego chleba, lawaszu. Przepis na płaski chleb przaśny znany jest już od 6 tysięcy lat. Prosty chleb nie psuje się latami. To uratowało wiele pokoleń Ormian przed głodem w najgorszych czasach.
Co zobaczyć w dwa dni?
Erywań to jedno z najstarszych miast na przestrzeni poradzieckiej. Pod nazwą Erebuni zostało założone w 782 roku p.n.e. przez legendarnego króla Urartu Argishti I. Oznacza to, że Erewan-Erebuni pojawił się 29 lat wcześniej niż nawet wieczne miasto Rzym!
Dziś z twierdzy Erebuni prawie nic nie pozostało. Ale szanujmy założycielki i rozpocznijmy z nią naszą podróż.
Twierdza Erebuni
Nie ma wątpliwości, że miłośnicy antyków docenią to miejsce. Przecież magazyn Forbes umieścił Erebuni na liście dziewięciu najstarszych twierdz świata. Na wzgórzu Arin-Berd, pod którym znajduje się cytadela, nadal trwają wykopaliska archeologiczne. I tam znaleźli unikalną stelę klinową z czasów samego Argishti I.
Twierdza zachowała się do dziś tylko częściowo. Z 12-metrowych murów pozostały ruiny o wysokości 3-4 metrów. Tylko ze słów przewodnika można dowiedzieć się, gdzie na dużym obszarze znajdował się pałac, świątynia Susi i siedziby szlachty.
Twierdza jest częścią Muzeum Erebuni, otwartego od wtorku do niedzieli. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 1500 dram (4 dolary). Należy pamiętać, że twierdza znajduje się 6 kilometrów od innych atrakcji i centrum miasta, więc zarezerwuj dużo czasu na zwiedzanie.
Plac Republiki
Cokolwiek Ci doradzę, Twoja znajomość atrakcji stolicy najprawdopodobniej zacznie się od tego miejsca – Placu Republiki. Tędy przepływa wiele szlaków komunikacji miejskiej. Mieszkają tu także przewodnicy, oferujący wycieczki po całej Armenii. Cóż, o tym, że zwyczajem jest wyznaczanie miejsca spotkań w tym miejscu, nie trzeba dodawać.
Zespół placu nazywany jest „dziedzictwem architektonicznym Erewania”. Zbudowany w 1928 roku, łączy w sobie typowy sowiecki monumentalizm i narodowy charakter (kolumny i łuki budynków ozdobione są subtelnymi starożytnymi ormiańskimi ozdobami).
Na kompozycję placu składa się pięć głównych budynków, m.in. Dom rządowy z dzwonkami i Izba Ministerstw. Materiał użyty do budowy budynków jest nietypowy. Wykonywano je z różowego i białego tufu, a dolną część budynków z bazaltu.
Idąc po placu, patrz na swoje stopy. Ułożony wzór, jak wiele rzeczy na placu, ma szczególne znaczenie. Przypomina inny skarb narodowy – dywan ormiański. Teraz spójrz na fontanny.
Śpiewające fontanny
Czy spojrzałeś? Nagrany? Wróć tu wieczorem!
Ormianie wiedzą, jak stworzyć nastrój. Życie nocne w Erywaniu jest na ogół znacznie bardziej aktywne niż w ciągu dnia, na co wpływa upalna pogoda.
A przy pomocy takich lokalizacji życie nocne to także „jazda”. Muzyka i pokaz świetlny fontann zadowolą najbardziej wyrafinowane osoby. Muzyka klasyczna ustępuje miejsca rockowym hitom z głębi XX wieku. Zanim zoomerzy zdążą się zasmucić, fontanny zaspokajają ich gusta, tańcząc do szokującej Lady Gagi.
Śpiewające Fontanny Erywańskie to pierwsza wodno-muzyczna budowla na terenie byłego ZSRR. Co więcej, jeszcze przed pojawieniem się innowacji elektronicznych fontanny „śpiewały”. W czasach sowieckich grała tu na żywo orkiestra, towarzysząca strumieniom wody. A dzięki francuskim inżynierom i 1,5 milionom euro fontanny błyszczały nowymi kolorami, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Sezon na fontanny trwa od maja do września. Hipnotyzujące widowisko trwa zazwyczaj 3 godziny – od 20:00 do 23:00. W niektórych przewodnikach podana jest informacja, że przedstawienie nie odbywa się w poniedziałki. Nie udało mi się tego zweryfikować, ale mam nadzieję, że będziesz mieć szczęście.
- Koniak i nie tylko: najlepsze opcje na niezwykłe prezenty z Armenii
- Rodzinne wakacje: gdzie wybrać się z dziećmi?
- Liban – orientalna baśń na tle ogni buntu
Kaskada
Jeśli udało Wam się oderwać od cudownych fontann, zapraszamy do kolejnej lokalizacji, którą koniecznie trzeba odwiedzić wieczorem. I nie chodzi tylko o upalną pogodę w ciągu dnia. Ale także w widokach, które się z niego otwierają.
Czy pamiętasz ze szkoły o jednym z cudów świata, Wiszących Ogrodach Babilonu? Wygląda na to, że Ormianie postanowili przywrócić utracony zabytek. Jak już zrozumiałeś z nazwy, Cascade to kompozycja składająca się z kilku platform, która pędzi w górę. Po 675 schodach można dojść do najpiękniejszego widoku na miasto, jaki jest możliwy w stolicy Armenii. Jeśli przeraża Cię taka kondycja, to są schody ruchome, choć tylko do 2/3 wysokości. Ale lepiej iść tą ścieżką. Co więcej, będziesz chciał zatrzymać się na każdej platformie, aby uzupełnić swoją kolekcję zdjęć.
Na samym szczycie Kaskady ustawiono 50-metrowy obelisk „Odrodzona Armenia”. Dyski wirowe na cokole obelisku, przypominające ramiona galaktyki spiralnej, sugerują próbę nawiązania przez Ormian połączenia z przestrzenią kosmiczną. Ale wszystko jest trochę prostsze – to arevakhach, starożytny ormiański znak wieczności. Reprezentuje przejście życia w śmierć i odwrotnie.
Budynek Opery
W samym centrum Erewania, niedaleko Placu Republiki i Kaskady, znajduje się budynek Narodowego Teatru Opery i Baletu. Niezależnie od tego, jaki narodowy charakter starali się nadać budynkowi lokalni architekci, radziecki przenośnik budowlany produkował budynki według jednolitych szablonów.
A jednak architekt Alexander Tamanyan (który zaprojektował także Plac Republiki) zapewnił główną atrakcję w budynku opery. Tamanyan szanował wielowiekowe tradycje swojej ojczyzny i próbował zintegrować je ze swoimi budynkami. Rezultatem była udana symbioza masywności średniowiecznej twierdzy z przestronnymi tradycjami zdobniczymi.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela
Jak to możliwe, pytacie: pierwszy kraj, który przyjął chrześcijaństwo, ale w przeglądzie nie ma ani jednego kościoła. Naprawmy to!
Nasza droga prowadzi do drugiej co do wielkości świątyni na Zakaukaziu, katedry św. Grzegorza Oświeciciela. Nic dziwnego, że katedra w Erewaniu została nazwana imieniem najbardziej czczonego przez Ormian świętego. Armenia zawdzięcza szerzenie się poglądów chrześcijańskich na swoim terytorium św. Grzegorzowi.
Przy okazji pamiętajcie: Ormianie nie są prawosławnymi i nie katolikami. Są Gregorianami. Oficjalnie nazywany „Ormiańskim Kościołem Apostolskim” (na świecie po prostu Gregoriańskim) jest jednym z najstarszych na świecie. Jego najciekawszą cechą jest to, że nabożeństwa najczęściej odbywają się w nocy.
Jeśli chodzi o samą katedrę św. Grzegorza, jest ona bardzo młoda. Budowę katedry ukończono na początku XXI wieku. Świątynia została wykonana w tradycyjnych dla stolicy Armenii piaskowych kolorach. Wysokość głównego budynku kompleksu sięga 54 metrów. Ale najważniejszy jest nie wygląd, ale to, co jest w środku. W katedrze znajdują się relikwie związane ze św. Grzegorzem, zebrane z całego świata.
Jednak to nie architektura i wystrój wnętrz zrobiły na mnie największe wrażenie w tej atrakcji. I fakt, że został zbudowany w dużej mierze kosztem mecenasów. A przede wszystkim rodzina Aleka Manukyana, biznesmena z USA, który pamięta o swoich korzeniach.
Błękitny Meczet
Długi pobyt Armenii w ramach Turcji nie mógł nie wpłynąć na wygląd architektoniczny kraju. Jedną z najważniejszych atrakcji Erewania jest Błękitny Meczet.
Meczet nie jest wcale duży i dlatego nie dorównuje swojemu imiennikowi ze Stambułu. Niemniej jednak budynek słynie z niezwykłej wzorzystej niebieskiej kopuły.
Meczet, zbudowany w 1766 roku, przeżywał trudne chwile na ziemi pierwotnie chrześcijańskiej. Z czterech minaretów przetrwał tylko jeden. W czasach sowieckich najpierw przekształcono je w muzeum, a następnie w planetarium. Iran pomógł przywrócić go do pierwotnego stanu i naprawić w latach 90.
Qi cern akaberd
Jednym z najciemniejszych, a zarazem obowiązkowych miejsc jest Tsitsernakaberd (w tłumaczeniu „twierdza jaskółki”). Obcokrajowcom jest on lepiej znany jako Pomnik Pamięci Ofiar Ludobójstwa Ormian.
Chrześcijańscy Ormianie, przetrzymywani siłą w Imperium Osmańskim przez kilka stuleci, byli narodem prześladowanym nawet na własnej ziemi. A wraz z początkiem I wojny światowej Turcy zaczęli postrzegać ich jako potencjalnych zdrajców. I postanowili zmniejszyć populację Ormian w swoich prowincjach. Ofiarami było od 200 tysięcy do 2 milionów cywilów, wypędzonych i zabitych.
To okrucieństwo, które w dalszym ciągu utrudnia współpracę między sąsiednią Armenią a Turcją, stanowi głęboką ranę w zbiorowej pamięci narodu ormiańskiego. Każdy Ormianin ścisza głos, gdy o nim mówi. A dla zagranicznych polityków przybywających do Erewania odwiedzenie Miejsca Pamięci Ludobójstwa jest niepisaną zasadą.
Centralną część kompleksu stanowi 44-metrowa stela. Od stóp do szczytu rozciąga się uskok, uosabiający podzielony naród ormiański (większość z nich nie mieszka w Armenii, ale za granicą). Sama stela symbolizuje wolę odrodzenia.
Obok steli znajduje się ścięty stożek złożony z 12 dużych kamiennych płyt. Według powszechnego przekonania reprezentuje on 12 prowincji, w których doszło do rzezi Ormian.
Pomnik, podobnie jak większość muzeów w Armenii, jest nieczynny w poniedziałki. W pozostałe dni gości oczekujemy od 11 do 16:30. Wejście jest bezpłatne.
Centrum Tumo
Ormianie są innowatorami nie tylko w przeszłości. Ale także w teraźniejszości. Ich dar dla świata nie ograniczał się do chleba pita i alfabetu. Dziś ten naród pokazuje, że potrafi tworzyć i rozwijać najnowsze technologie społeczne. Ich personifikacją jest centrum Tumo.
Oficjalnie nazywane Centrum Technologii Kreatywnych Tumo, jest ośrodkiem innowacyjnej edukacji policealnej. Na powierzchni 6 tys. m2 nastolatki w wieku 12-18 lat kształcą się w zakresie animacji, tworzenia gier, tworzenia stron internetowych i mediów cyfrowych. Dodatkowo mogą wybierać takie przedmioty, jak kręcenie filmów, pisanie, projektowanie graficzne, modelowanie 3D, robotyka, nowe media i opowiadanie historii. Brzmi jak szkoła przyszłości?
W 2016 roku francuski magazyn We demain umieścił Tumo na pierwszym miejscu w rankingu najbardziej innowacyjnych szkół na świecie. Sukces wyjątkowego centrum edukacyjnego przekroczył granice skromnej Armenii. Podobne centra Tumo zostały otwarte w Berlinie, Paryżu, Bejrucie i innych miastach, co uczyniło Tumo jedną z najbardziej pożądanych franczyz edukacyjnych na świecie. Zatrzymaj się, aby zobaczyć to osobiście. I uważajcie na dzieci – mogą nie chcieć opuścić ośrodka!
Zakończenie przeglądu zabytków Erewania na tym edukacyjnym gigantze ma bardzo symboliczne znaczenie. Przecież dzisiejsza Armenia to nie tylko bogata i trudna przeszłość. Ale także o przyszłość, którą lokalni mieszkańcy budują własnymi rękami pomimo trudnych okoliczności.












