Węgry przyciągają różnorodnością atrakcji i bogatym dziedzictwem kulturowym. Oprócz stolicy słynie z tradycji winiarskich. Dystrybutorzy napojów alkoholowych aktywnie oferują węgierskie wino na rynku międzynarodowym, przyczyniając się do popularyzacji tego trunku. Wina z Węgier zyskują coraz większą popularność i wartość, przyciągając miłośników wina z całego świata. Turystyka winiarska w kraju staje się również coraz bardziej popularnym kierunkiem wśród turystów, którzy chcą poznać lokalne winiarnie i skosztować najlepszych przykładów węgierskich win.
Tak naprawdę Węgrzy nie mniej cenią ten wspaniały trunek i poczują się urażeni, jeśli w kawiarni poprosicie o butelkę Bordeaux zamiast wina Tokaj. Nie wierzysz mi? A co z faktem, że węgierski hymn narodowy wspomina o „kroplach słodkiego nektaru rozlanego przez Boga na ziemie tokajskie?” Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie brzmiało to jak świetny powód, aby wybrać się z Budapesztu do głównego regionu winiarskiego kraju. Nawiasem mówiąc, jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Jak się tam dostać
Przyjazd do Tokaju nie będzie wielkim problemem. Jeździłem węgierskimi pociągami. Odjeżdżają z dwóch głównych stacji stolicy, Keleti i Nyugati. Co ciekawe, większość pociągów regionalnych na Węgrzech ma błędne koło na swojej trasie, czyli odjeżdżając z jednej stacji w Budapeszcie, docierając do drugiej. Dlatego nie przejmuj się, gdy zobaczysz stacje Keleti i Nyugati jako punkty początkowe i końcowe pociągu, którego szukasz. Pociąg dojedzie do sąsiedniej stacji stołecznej dopiero po przejechaniu dużego koła przez węgierskie miasta.
Czas podróży ze stolicy do Tokaju waha się od 3 godzin w pociągach dziennych do 7 godzin w pociągach nocnych. Ceny biletów wahają się od 4100 do 6500 forintów węgierskich (11-16 euro). Bilet można kupić w przedsprzedaży na stronie internetowej kolei węgierskich MAV.
Alternatywy
Teoretycznie istnieją alternatywy dla transportu kolejowego. Serwisy podróżnicze piszą o możliwościach podróżowania autobusem lub transportem rzecznym. Ale zostało to ustalone empirycznie: największy krajowy przewoźnik autobusowy Volanbusz nie oferuje biletów do Tokaju z Budy Peszt. A na wycieczkę rzeką Cisą, niezależnie od tego, jak romantyczna by ona nie była , mogą zdecydować się tylko turyści, którzy są bardzo uparci w swoich poszukiwaniach. Nie udało mi się.
Piwnice Tokaju
Wycieczka pociągiem do Tokaju jest dobra nie tylko ze względu na dostępność. Ale także dlatego, że zaraz po przybyciu na stację Tokai wpadniesz w ramiona Bachusa. Przejdź przez ulicę, a znajdziesz się w otoczeniu piwnic z winami, które serdecznie otwierają swoje drzwi dla turystów. Tylko nie przychodź zbyt wcześnie. Właściciele piwnic rzadko otwierają je przed godziną 10-11.
Mieszkańcy Tokaju są winiarzami i winiarzami od wielu pokoleń. Piwnice winne w Tokaju pojawiły się 500-700 lat temu. Mimo że w Tokaju mieszka zaledwie około 4000 osób, a zabudowa mieszkalna jest tu w większości parterowa, miejscowi nadal nazywają to miasto „wielopiętrowym”. Dzieje się tak dlatego, że jego „podłogi” nie idą w górę, ale pod ziemię. Długość piwnic Tokaju wynosi 40 kilometrów.
Całkiem możliwe, że przy lampce wina w jednej z winiarni zaprzyjaźnicie się z właścicielem lub gospodynią. I zostaniecie wpuszczeni do Najświętszego, gdzie przechowywane jest białe złoto Tokaju. W takim razie koniecznie zwróćcie uwagę nie tylko na wielowiekowe beczki z winem, które kuszą swoją zawartością. Ale także na ścianach piwnic pokrytych miękką ciemnoszarą pleśnią. Jeśli go dotkniesz, twoje ręce zatopią się w nim. Pleśń (szczęściarz!) żywi się alkoholem wyparowującym z beczek po winie. W zamian tworzy w piwnicy wyjątkowy mikroklimat , który nadaje winom tokajskim niepowtarzalny aromat.
Bądź prawdziwym sommelierem
Aby nie wstydzić się podczas degustacji win komentarzami w stylu „można pić, ale stopień to za mało”, zamieszczam krótki przewodnik po winie tokajskim, które jest pod wieloma względami wyjątkowe. Moim zdaniem nie ma nic dokładniej opisującego styl wina Tokaj niż uwaga na stronie Simple Wine:
Tokaj od czterystu lat produkuje najwspanialsze słodkie białe wina na świecie, ale w epoce fitnessu niewiele osób się tym przejmuje. W modzie jest suchość, sześciopak abs, wpisy na FB z porannymi przebiegami, beztroska młodość aromatu, energetyczna świeżość smaku. I oto, Tokajowie byli w stanie zapewnić to wszystko.
Doświadczeni enofile (kolekcjonerzy win) będą zaskoczeni trunkami Tokaj. Rzeczywiście, w przeciwieństwie do tego, czego nauczyły nas Włochy, wina tutaj są przeważnie słodkie i półsłodkie. I na pewno biały. Jedno dotknięcie ustami tego napoju ożywi mity o słodkim nektarze smakowanym przez bogów na starożytnym greckim Olimpie. Lokalne białe wino zachwyci Cię smakiem rodzynek i nutami miodu. Cechę tę nadają winu winogrona zbierane tak dojrzałe, jak to tylko możliwe, nawet suszone na słońcu.
Nie spiesz się, aby od razu kupić butelkę wina, które lubisz. Jednocześnie czynnych jest kilka winnic, znajdujących się w niewielkiej odległości od siebie. Po spróbowaniu win w jednym (średnia cena kieliszka to 200-500 forintów, czyli 0,5-1,5 euro), odwiedź inny. Jeśli nie jesteś pewien, które wina Ci się spodobają, ale chcesz spróbować ich jak najwięcej, gościnni gospodarze często ugoszczą Cię i zamiast sprzedawać kieliszek, po prostu umówią się na bezpłatną degustację.
Winnice – kolebka wina
Mam nadzieję, że nie jesteście zbyt zmęczeni po degustacjach? W końcu błędem byłoby degustować wina i nie zobaczyć, gdzie spędziło swoje dzieciństwo i młodość.
W Tokaju jest około 11 tysięcy hektarów winnic. Co pozwala nam wyprodukować 10 milionów litrów napojów winnych rocznie. Jestem pewien, że litr lub dwa z tej ilości grzechoczą już w Twojej torbie na zakupy, ogłaszając miejscowym, że kolejny turysta miał udany szał zakupów alkoholowych.
Tokaj zasłynął na całym świecie dzięki winom z późnych zbiorów, wytwarzanym z tzw. assu, jagód zakażonych „szlachetną zgnilizną”, czyli grzybem botrytis.
Podczas krótkiego spaceru po winnych zboczach można zapytać pracowników, gdzie rosną jakie odmiany winorośli. I znajdź legendarnego ass. Wejście do winnic jest bezpłatne, są tu przyzwyczajeni do turystów i nie zwracają na nich uwagi. Chyba, że zaczniesz bezczelnie zjadać pęczek za pęczkiem.
Co warto zobaczyć w mieście
Tokaj to stare miasto, istniejące co najmniej 650 lat. Jednak wojny, które nie oszczędziły ziemi węgierskiej, nie oszczędziły tego regionu, zagubionego wśród winnych wzgórz. Większość zabytków architektury w Tokaju poszła w zapomnienie wraz ze swoimi twórcami. Jeśli jednak do wyjazdu pozostała godzina lub dwie, można wybrać się na spacer po mieście.
Jedną z rzeczy, które na pewno warto odwiedzić, jest Wielka Synagoga Tokajska. Jak pamiętacie z przewodnika po Pestach, Węgry zawsze miały imponującą społeczność żydowską.
Nieopodal znajduje się kościół katolicki Serca Jezusowego z 1912 roku. Miłośnicy historycznych ruin mogą wybrać się na spacer do pozostałości zamku Tokaj. Symboliczne będzie zakończenie zwiedzania Tokaju pomnikiem Bachusa w mieście.
Następny przystanek – Nyiregyháza
Nyiregyháza to jedno z najbardziej wysuniętych na wschód miast Węgier. Na którego wygląd znaczący wpływ miała bliskość Ukrainy. Nyiregyháza rzadko pojawia się w broszurach turystycznych; niewiele osób celowo podróżuje na Węgry ze względu na nią. Ale znalazłem się zaledwie pół godziny z Tokaju do tego miasta o zawiłej nazwie, zatrzymałem się tam i wcale nie żałowałem swojego wyboru.
Droga do Nyiregyhazy
Jak już wiesz, podróżowanie koleją po Węgrzech jest bardzo wygodne. Dlatego nie wymyślamy roweru, ale kupujemy bilet na najbliższy pociąg na stacji Tokaj. Pociągi do Nyiregyháza odjeżdżają niemal co godzinę. Podróż zajmie tylko 20-40 minut. Jeśli jak zwykle pociąg się nie spóźni. Cena biletu to 600-800 forintów (2 euro).
Przystanek w Nyiregyháza jest wygodny z jeszcze jednego powodu. Znajduje się w samym środku okręgu kolejowego, który opisywany jest przez pociągi jadące z jednej stacji w Budapeszcie na drugą. Można więc tu pojechać zarówno z Nyugati (wtedy Tokaj będzie po przystanku w Nyíregyháza), jak i z Keleti (wtedy będzie najpierw Tokaj, a potem Nyíregyháza).
- Majestic Kraków: jednodniowy plan podróży z mapą
- Prawie cesarskie miasto: przewodnik po Budapeszcie – spójrz na Peszt
- Wakacje w Rimini: czego się po nim spodziewać?
Wrażenie miasta
Nyiregyháza, licząca 100 tysięcy mieszkańców, sprawiała wrażenie spokojnego i spokojnego miasta. Coś w rodzaju węgierskiego centrum regionalnego, ale z europejskim połyskiem. Po mieście można bez problemu poruszać się pieszo, jednocześnie obserwując codzienność i przesiąknięty duchem węgierskiego zaplecza.
Ci, którzy odwiedzili Zakarpacką Ukrainę, odnajdą wiele podobieństw między nią a Nyiregyházą. Jednak w pewnym momencie historii te dwa sąsiednie regiony znajdowały się pod jednym dachem państwowym, co od razu wpłynęło na ich wspólny wygląd. Czyta coś z austriackiego luksusu, coś ze wschodniosłowiańskiego utylitaryzmu i coś pozostaje tytułowego, węgierskiego.
A Nyiregyháza to optymalne połączenie historii i nowoczesności. Oko turysty ma co przyciągać zarówno w architekturze, jak i obiektach rozrywkowych. Oto ich krótki przegląd.
Plac Kossutha
Mieszkańcy Nyiregyház najwyraźniej nie przepadali za spacerami. Dlatego też, ku uciesze przyszłych pokoleń podróżników, wszystkie najważniejsze i najstarsze obiekty miasta zostały stłoczone na jednym zwartym placu w samym centrum.
Na Placu Kossutha znajduje się ratusz, główna katedra miasta i największy hotel „Korona” z otoczeniem odpowiadającym jego nazwie. Jeśli znudzi Ci się promenada, w pobliżu zawsze znajdą się kawiarnie, w których można zapoznać się z kuchnią i napojami wschodnio-węgierskimi.
Ratusz
Ratusz, jako symbol władz miejskich, pojawił się w Nyiregyházie w połowie XIX wieku. Trudno przeoczyć jego żółtą fasadę.
Budynek zaprojektował Ignaz Alpar, słynny węgierski architekt i mistrz eklektyzmu. Podarował także stolicę Węgier i jedną z jej głównych atrakcji , zamek Vajdahunyad, o którym pisano w przewodniku po Peszcie. W pobliżu ratusza znajduje się ulubione miejsce wypoczynku mieszkańców Nyíregyház: kawiarnia, w której latem można ochłodzić się lodami, a zimą ogrzać się grzanym winem.
Katedra Matki Bożej Węgierskiej
Naprzeciwko ratusza znajduje się najbardziej charakterystyczny zabytek miasta – Katedra Matki Bożej Madziarskiej.
Świątynię zbudowano w stylu romańskim, nietypowym dla początku XX wieku, znanym ze swojej masywności i szorstkiej bryły. Co 15 minut bije zegar świątynny, który słychać w całym centrum miasta. A w samej katedrze, przy odrobinie szczęścia, można trafić na koncert muzyki organowej.
Katedra św. Mikołaja
W odległości 5 minut spacerem od Placu Kossutha znajduje się główny kościół diecezjalny – katedra św. Mikołaja. Zbudowany pod koniec XIX wieku, łączył w sobie wiele stylów architektonicznych, stając się uosobieniem modnego wówczas eklektyzmu.
Kościół należy do parafii wschodnio-katolickiej, co oznacza formalne uznanie zwierzchnictwa Watykanu, jednak rytuały i nabożeństwa odprawiane są według obrządku bizantyjskiego. Podobnie jest w przypadku niektórych wspólnot w Europie Wschodniej, które również uznają władzę papieża, ale kierują się tradycjami podobnymi do prawosławnych.
Ogród zoologiczny Nyiregyházy
Wydawać by się mogło, że zoo trudno zaskoczyć turystę. Ale ten jest w stanie podbić serca nawet najbardziej doświadczonych przyrodników! Przecież jest znany nie tylko na całych Węgrzech. Nawet jak na standardy europejskie ogród zoologiczny Nyiregyházy jest instytucją wybitną.
Zoo znajduje się 5 kilometrów od samego miasta, w strefie rekreacyjnej Šosto, gdzie znajduje się również Muzeum Wsi Nyiregyházy. Aby dojechać na miejsce należy skorzystać z autobusu miejskiego nr 8. Na zoo należy przeznaczyć co najmniej 3 godziny.
Jego osobliwością jest to, że znaczna jego część położona jest na obszarze naturalnym, nienaruszonym lesie dębowym. Tylko u nas można zobaczyć niedźwiedzia okularowego, jaka górskiego, orangutana z Borneo, pingwina Humboldta, krokodyla afrykańskiego, kondora andyjskiego, smoka z Komodo i białego lwa.
Miłośnicy fauny morskiej poznają foki i foki. Dwa razy w tygodniu specjalnie dla zwiedzających pracownicy zoo organizują karmienie rekina tygrysiego. Widok trzymetrowego drapieżnika, który nie ma nic przeciwko podjadaniu ludzi, może przestraszyć każdego dzięki przejrzystemu panoramicznemu akwarium.
Koszt zwiedzania zoo to 6500 forintów (17 euro) za osobę dorosłą i 4200 forintów (11 euro) za dziecko. To bardzo rozsądna cena za możliwość zobaczenia ponad 500 gatunków zwierząt. Zoo jest otwarte codziennie od 21:00 do 18:00.
Park wodny Wodnik
Dla tych, którzy lubią relaks bez żadnych towarzyszących okoliczności, dobrą opcją na relaks w Nyiregyháza będzie wizyta w parku wodnym Aquarius. Jest doceniany także przez turystów i przyciąga zwłaszcza podróżujące rodziny.
Aquapark to nie tylko rozrywka, ale i pożytek. Ponieważ wykorzystuje wodę ze źródeł termalnych, z których słynie Nyiregyháza, podobnie jak Budapeszt. Kilka rodzajów zjeżdżalni, basenów zewnętrznych i wewnętrznych, terenów rekreacyjnych i saun czynnych jest od 9:00 do 20:00 w cenie 6900 forintów (19 euro). Istnieją zniżki i promocje dla różnych kategorii ludności, które można znaleźć na stronie internetowej parku wodnego.
Co robić wieczorem
Wierzę, że po tak napiętym programie poziom wina tokajskiego już dawno zniknął z Was. I całkiem możliwe jest odrobienie tej straty w jednej z lokalnych kawiarni. Radzę jednak nie chodzić do kawiarni na Placu Kossutha. I nie do pretensjonalnego lokalu w hotelu Crown. I wyłącznie do lokalnych zakładów zwanych „kochmą”.
Kochmy to autentyczne lokalne puby. Nie chodzą tam, żeby coś zjeść, ale żeby wypić kieliszek lub dwa pośród zgiełku życia. Kochma nie zadowoli Cię swoją kuchnią ani asortymentem piwa; ich specjalizacją jest tworzenie odpowiedniej atmosfery, swobodna komunikacja z mieszkańcami i autorefleksja nad wynikami dnia. Kochmy jako lokal dla miejscowych mają przystępne ceny; szklanka piwa kosztuje średnio 500 forintów (1,5 euro).
Na zapytanie „kocsma” wyszukiwarka wyświetli całą listę dostępnych lokalizacji na wieczorny wypad do Nyiregyháza. Ale najlepszym sposobem na poradzenie sobie z tą misją nie jest Google, ale głosowa prośba od mieszkańców, jaką kochmę polecają.
Tak ukazał mi się region winiarski Tokaj. Tak jest w przypadku, gdy można podróżować nie tylko sensownie, ale i podchmielony. Idealne połączenie natury i architektury stworzonej przez człowieka, pieszych wędrówek i relaksu, nauki i relaksu. Dobry powód, aby wspiąć się do tego niedźwiedziego zakątka Węgier zwanego Tokajem.









